Porcupine Tree – The Incident (dvd+2cd, deluxe artbook in hard slipcase) – 2009

Setna płyta na Płytomaniaku, więc czas na kultywowanie tradycji sprzed 50 płyt. Więc i tym razem zapraszam na specjalny wpis! Wybór padł na najdroższe i największe wydawnictwo jakie mam w kolekcji: wielką księgę (w zasadzie to dwie) w ogromnym, twardo-okładkowym slipcase’ie. Co prawda już nie samego Stevena Wilsona, ale jego najbardziej znanego zespołu – Porcupine Tree.

Często słyszę że „The Incident” nie jest płytą lubianą, szczególnie w kręgach zatwardziałych fanów zespołu. Nie wiem więc dlaczego album ten tak bardzo mi się podoba? Prawdopodobnie wpływ mogły mieć czynniki pozamuzyczne, czyli chociażby posiadanie przeze mnie tego najdroższego wydawnictwa, którego zawartość z pewnością wpływa na odbiór. Może to dlatego, że „The Incident” to pierwsza płyta Porcupine Tree, którą usłyszałem? Albo zasługa po prostu genialnego miksu na 5.1? Nie mam pojęcia, ale do dziś ten album utrzymuje się na 1 miejscu w najczęściej słuchanych tworów PT na lastfm… No i co tu dużo mówić, uwielbiam go słuchać i nic na to nie poradzę.

Niemalże godzinna suita „The Incident”, podzielona na 14 kawałków jest w pewien sposób paradoksalna. Na pewno nie można powiedzieć, że jest spójna w taki sposób jak chociażby „Fear of a Blank Planet„. Jest to raczej zbiór luźno powiązanych ze sobą utworów. Mi osobiście kojarzy się ze wspominaniem swojego całego życia w obliczu śmiertelnego, tytułowego wypadku. Nie chcę dokładnie opisywać wszystkiego po kolei, gdyż wydaje mi się, że każdy powinien wysnuć jakąś własną interpretację podczas słuchania suity. A jeśli chodzi o warstwę muzyczną – mamy tutaj części typowo metalowe wraz z genialnymi riffami („The Blind House”, „Circle of Manias”), krótkie zmiany nastroju („Great Expectations”, „The Yellow Windows of the Evening Train”), trafiła się nawet piękna ballada, zresztą najlepszy utwór na płycie: „I Drive the Hearse”. Oczywiście to nie wszystko – w zasadzie każdy utwór jest czymś ciekawym (no, może oprócz „Drawning the Line”, który szybko mi się znudził i zawsze go przewijam). Ale dlaczego na początku tego akapitu wspomniałem, że to wszystko jest paradoksalne? Bo właśnie wszystko do siebie idealnie pasuje! Mimo tych ciągłych zmian ja wciąż czuję, że słucham jednego dzieła, które ma swój charakterystyczny początek i koniec.

Rzeczy z drugiej płyty to już troszkę co innego. Znalazły się tam jako część albumu, ale nie jako „The Incident”, co musi trochę dziwić ludzi. Mają swój nieco inny klimat i co ważne – trzymają poziom. Najbardziej lubię spokojnego „Flickera” i (trochę przydługawego) „Remember Me Lover”.

Nie da się ukryć, że płyta nie porywa wciąż swoją energią jak to można by było oczekiwać patrząc na poprzednie dokonania grupy. Często jest mrocznie, łagodnie, sentymentalnie… Wbrew pozorom „metalowa” płyta potrafi wzbudzać najróżniejsze emocje… Poza tym nigdy nie słyszałem czegoś co by choć trochę przypominało ten album… Może to jest siła „The Incident”?

Warto wspomnieć o miksie 5.1., który złapałem w łapy już długo po tym jak poznałem płytę na wylot. I dzięki niemu poznałem ją na nowo! Co prawda brak tu jakichś spektakularnych zmian, ale dźwięk jest tak dobrze rozłożony, że naprawdę mocno potęguje wrażenia ze słuchania, co naprawdę rzadko się zdarza.

A teraz jeszcze to dumnie brzmiące wydawnictwo: „deluxe artbook in hard slipcase” – czyli ogromna, bo w wielkim formacie (proszę spojrzeć na przyrównanie do zwykłego jewelcase’a), 128 stronicowa księga w twardej oprawie z fotografiami Lasse Hoilego. A pod nią, w wielkim tekturowym slipcase’ie można znaleźć jeszcze drugą, trochę mniejszą, bo 48 stronicową książkę, w miękkiej oprawie. Tym razem wypełnioną rysunkami Hajo Muellera.

Jestem w pewnym sensie fanem Lasse Hoilego, ale uważam, że w tym wypadku nie poradził sobie tak dobrze jak chociażby w „Grace for Drowning„. Czasem widać brak pomysłu, albo wizję nie do końca zrealizowaną, tak jak miała wyglądać. Nie zrozumcie mnie źle – jest też sporo fenomenalnych prac. Ale niestety całość nie wypadła genialnie, a szkoda… Żeby ocenić rysunki mam trochę mniejsze kompetencje, ale sam styl rysownika średnio mi podchodzi – ale też nie mogę powiedzieć, że niektóre kartki mi się wcale nie podobają. Nie dałem więc maksymalnej oceny za wydanie – jest bardzo dobrze, ale za taką cenę (400 zł) chciałbym żeby wszystko było idealne…

Przód wydawnictwa
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Bok Slipcase’a
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Całe wydawnictwo
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Tył slipcase’a
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Porównanie wielkości wydawnictwa do zwykłego jewelcase’a
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Wystający Artbook
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artbook
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Tył artbooka
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Miejsca na płyty na okładce
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Strona tytułowa
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Spis utworów
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Po lewej strona z tytułem utworu, obok art
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Tekst utworu
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Tekst utworu
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Autorzy
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Autorzy
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Ostatnia strona
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Płyta DVD po drugiej stronie okładki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Drugi artbook – tym razem z rysunkami
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Tył
Barcode / Kod kreskowy ?
Wytwórnia Roadrunner Records
Nr. Katalogowy RR 7857-8
Wydawnictwo zawiera 116-stronicowy, wielki artbook w twardej oprawie z materiału, drugi 48 stronicowy artbook w miękkiej oprawie, 1 płytę DVD i 2 płyty CD oraz slipcase z twardego kartonu, który to wszystko „zamyka”.
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanie

Jedna myśl nt. „Porcupine Tree – The Incident (dvd+2cd, deluxe artbook in hard slipcase) – 2009”

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s