King Crimson – In the Wake of Poseidon (cd+dvd, slipcase, digipak, 40th Anniversary Series, reedycja 2010) – 1970

King Crimson. Te dwa wyrazy brzmią potężnie, a sam Karmazynowy Król to zespół owiany pewną dozą tajemniczości. Bo mimo sporej sławy – nie znam zbyt wielu osób, którzy by spróbowali naprawdę zagłębić się w twórczość progresywnego klasyka. Często znajomość kończy się na pierwszym albumie („In the Court of the Crimson King„) – lub jeszcze częściej na „Epitaph”. Żeby nie okazać się takim „untrue” fanem, postanowiłem kupić jeszcze dwie inne prace zespołu. „In the Wake of Poseidon” okazał się bardzo zbliżony do swojego poprzednika. Choć pojawiły się większe eksperymentalne próby (co się dzieje w „The Devil’s Triangle” to ciężko opisać słowami!) to album posiada bardzo podobną budowę do debiutu. Pomijając krótkie, akustyczne „utworki” nazwane „Peace” (mamy ich trzy i są pewnego rodzaju przerywnikami od właściwego materiału) to początkowo atakuje nas szybki „Pictures of a City” z saksofonem (odpowiednik: „21st Century Schizoid Man”), później piękna, wpadająca w ucho, delikatna ballada „Cadence and Cascade” (odpowiednik: „I Talk To The Wind) i tak dalej… Oczywiście nie są to bezwstydne kalki – po prostu bardzo czuje się to podobieństwo. Prawdopodobnie dlatego nie daję albumowi najwyżej oceny – bo tak to utwory są świetne i umocniły pozycję King Crimson w mojej głowie.

Żeby podobieństwu stało się zadość: również tego albumu mam tą samą wersję, co „In the Court (…)”. Edycja na czterdziestolecie wydania z CD i DVD. Remasteru (zarówno stereo jak i 5.1.) dokonał Steven Wilson, poza tym otrzymaliśmy też trzy małe dodatki. Przykład? „Cadence & Cascade” z wokalem Grega Lake’a. Digipak wygląda całkiem fajnie, ale to w końcu przecież „wina” znakomitego artworku.

Ocena albumu: 4+

King Crimson - In the Wake of Poseidon
Przód
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Bok
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Przód slipcase’a i digipaka
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Tył slipcase’a i digipaka
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Digipak i płyty
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Książeczka
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Książeczka
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Książeczka
Barcode / Kod kreskowy 633367400222
Wytwórnia Discipline Global Mobile / Robert Fripp
Nr. Katalogowy KCSP2
Wydawnictwo zawiera 2-płatowy digipak, slipcase, 16 stronicowa książeczka, płyta CD i DVD.
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanie
Reklamy

6 myśli nt. „King Crimson – In the Wake of Poseidon (cd+dvd, slipcase, digipak, 40th Anniversary Series, reedycja 2010) – 1970”

    1. Mi też się nawet podoba, tylko cena jest dość zawyżona (około 80-90 zł). Poza tym widziałem narzekanie starszych fanów KC, że wydanie jest beznadziejne 😛 No ale to już zależy od tego co komu się podoba. A sam zespół znać chyba trzeba, więc zapraszam do kupna przy najbliższej okazji 😉

  1. „Bo mimo sporej sławy – nie znam zbyt wielu osób, którzy by spróbowali naprawdę zagłębić się w twórczość progresywnego klasyka. ”
    Trochę dziwne stwierdzenie, bo ja na przykład nie znam nikogo, kto by znał KC i nie znał wszystkich ich płyt. Każda jest inna, prawie każda wybitna.

    1. Twierdzenie to oparłem na dwóch rzeczach, po pierwsze: moi rodzice znali tylko po dwa utwory z pierwszej płyty, mimo że bez problemu kojarzyli zespół. A druga rzecz: spotkałem kiedyś wielkiego fana KC, który narzekał na to, że przecież King Crimson to taki znakomity zespół, a wszyscy znają tylko utwory z pierwszej płyty. Więc już pewien obraz znajomości przez ludzi twórczości zespołu się we mnie wykształcił – jeżeli jest inaczej to całe szczęście!

    2. Z King Crimson jest taki problem, że bardzo często zmieniał się skład, a każdej takiej zmianie towarzyszyła diametralna zmiana stylu. O ile jeszcze „In the Wake…” jest wyraźną kontynuacją „In the Court…”, tak w przypadku późniejszych płyt ciężko znaleźć jakieś wspólne elementy. Na „Lizard” jest to już zupełnie inny zespół, potem na „Island” jeszcze inny, i tak dalej… Znam w całości wszystkie ich płyty do rozpadu w połowie lat 70., ale wracam tylko do dwóch pierwszych i „Red”. Na pozostałych nie znajduje wiele dla siebie. Jeżeli zaś chodzi o twórczość po reaktywacji – znam pojedyncze kawałki z „Discipline” i dwóch kolejnych longplayów, i według mnie to wstyd, że takie coś zostało nagrane pod szyldem King Crimson. To już nie tylko zupełnie inny zespół, ale zupełnie inna muzyka – zamiast rocka progresywnego i jazz rocka zaczęli grać jakieś disco.

      1. Hmm, a z drugiej strony są osoby, które za najlepsze płyty uznają „Larks tongues in aspic” czy chociażby „Lizard”. Dlatego chyba trzeba poznać całą dyskografię i każdy znajdzie coś dla siebie 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s