Archiwa tagu: 2001

R.E.M. – Reveal (cd+dvd, digipak, reedycja 2005) – 2001

Wyobraźcie sobie. Lato, ciepły, wręcz upalny dzień, w którym pot spływa nam po twarzy, a bzyczący wiatrak próbuje nas wspomóc w cierpieniu. Nic się nie dzieje. Nawet nie ma żadnego powiewu wiatru. Nuda. Wiem, że to nie jest proste (piszę ten opis w czasie gdy mamy święta wielkanocne ze śniegiem…) Ale mniej więcej z takim klimatem kojarzy mi się większość tej płyty. Nie można powiedzieć, że nie ma w tym żadnego uroku, ale słysząc pierwszy raz „Reveal” byłem troszkę zaszokowany. Po przesłuchaniu nie zostało chyba ze mną żadne uczucie. Mimo, że muszę przyznać, że są momenty, w których muzyka staje się nieco bardziej żwawsza i „zaczyna się coś dziać”. Mówię tu o singlach „All the Way to Rihno” i „Imitation of Life”, ewentualnie „She Just Want to Be”… Dlatego jest dość ciężko ocenić tą płytę. Wypadałoby ją mieć ze względu na wspomniane, naprawdę fajne kawałki, ale z drugiej strony jako do całości – wracam do niej bardzo rzadko…

Reedycja z 2005 roku to całkiem fajny digipak z dodatkowym dyskiem DVD, na którym znalazł się miks 5.1., a także standardowe, nudne dodatki dla największych fanów. Tylko co z tego, skoro płyta od nowości była uszkodzona i moje DVD nie chce jej czytać? A to nie pierwszy przypadek z tą serią, coś Warner Bros musiało schrzanić i się do tego nie przyznać. Książeczka również typowo – niewiadomo-jak-składana z tekstami i interpretacjami.

Ocena albumu: 2+

R.E.M. - Reveal
Przód
R.E.M. - Reveal
Prezentacja
R.E.M. - Reveal
Bok
R.E.M. - Reveal
Po otwarciu
R.E.M. - Reveal
Książeczka
R.E.M. - Reveal
Książeczka
R.E.M. - Reveal
Książeczka
R.E.M. - Reveal
Tył
Barcode / Kod kreskowy 081227653927
Wytwórnia Warner Bros Music
Nr. Katalogowy
Wydawnictwo zawiera 3-płatowy digipak, 2 płyty (w tym obie uszkodzone, ale CD działa normalnie), rozkładaną książeczkę.
Ocena Ocena za wydanie
Reklamy

Anathema – A Fine Day to Exit (cd, jewelcase, reedycja 2006) – 2001

Tytuł albumu mógłby sugerować jakiś koniec, albo przynajmniej dłuższą przerwę… Jak się okazało, „A Fine Day to Exit” był dość poważnym krokiem w rozwoju Anathemy, który wciąż postępuje. Rodzinny zespół wyzbył się już kompletnie metalowych elementów, coraz bardziej rozbudowując gitarowe pejzaże. Jak łatwo się domyślić: dalej w smutnym stylu. Płyty słucha się bardzo przyjemnie (moim zdaniem to jedno z najlepiej wyprodukowanych dzieł grupy), ma też niepowtarzalny klimat, choć mogłoby się wydawać, że Anathema właściwie „męczy” te same tematy przez cały czas. Jednak ten przytłaczający klimat, mający zwieńczenie w jednym z najlepszych utworów zespołu – „Temporary Peace” – zaowocował naprawdę dobrym albumem. Może nie jest on wybitny, ale wraca się do niego… cóż, ciężko napisać „miło”, jeszcze trudniej „smutno”… Ale wraca się na pewno.

Co do oprawy graficznej – okładka jest niesamowicie udana, wpasowuje się w wyjątkowość albumu w idealny sposób. Nieco mniej podoba mi się to, co jest w środku. Miało być mistycznie, zastanawiająco, ale po mnie – niestety – tego typu arty spływają bez większego zastanowienia… A szkoda. Wiemy przecież, że Travisa Smitha stać na więcej.

Ocena albumu: 3+

Anathema - A Fine Day to Exit
Przód
Anathema - A Fine Day to Exit
Bok
Anathema - A Fine Day to Exit
Środek
Anathema - A Fine Day to Exit
Książeczka
Anathema - A Fine Day to Exit
Książeczka
Anathema - A Fine Day to Exit
Książeczka
Anathema - A Fine Day to Exit
Książeczka
Anathema - A Fine Day to Exit
Tył
Barcode / Kod kreskowy 828768285428
Wytwórnia Sony BMG / Music for Nations
Nr. Katalogowy
Wydawnictwo zawiera Jewelcase, 12 stronicową książeczkę (z elementami rozkładającymi się), płytę
Ocena Ocena za wydanie

Opeth – Blackwater Park (cd, jewelcase, reedycja 2006) – 2001

Album w edycji „Legacy Edition” można zobaczyć tutaj.

Pierwsze posiadane przeze mnie wydanie znakomitego „Blackwater Park” Opetha. Reedycja z 2006 roku w zwykłym jewelcase’ie. Okładka i tył płyty są równie piękne co na wspomnianej „Legacy Edition”, natomiast książeczka to niestety już porażka – w zasadzie nic ładnego w niej nie znajdziemy.

Ocena albumu: 4+

Opeth - Blackwater Park
Okładka
Opeth - Blackwater Park
Środek
Opeth - Blackwater Park
Bok
Opeth - Blackwater Park
Książeczka
Opeth - Blackwater Park
Książeczka
Opeth - Blackwater Park
Książeczka
Opeth - Blackwater Park
Tył
Barcode / Kod kreskowy 828768291221
Wytwórnia Sony BMG / Music for Nations
Nr. Katalogowy
Wydawnictwo zawiera Jewelcase, 12 stronicową książeczkę, płytę.
Ocena

Ocena za wydanie

Ambeon – Fate of a Dreamer Expanded Edition (2cd, digipak, reedycja 2012) – 2001

Arjen Lucassen miał kontakt z masą różnych wokalistów, instrumentalistów – ogólnie z szeroko pojętym światkiem muzycznym. Ale najwyraźniej 15-letnia Astrid van der Veen miała w sobie coś wyjątkowego, co zaowocowało albumem „Fate of a Dreamer” w 2001 roku. Nazwa projektu mówi całkiem sporo – jest to połączenie słów Ayreon i ambient. Kompozycje na „Fate of a Dreamer” składają się tak naprawdę z różnych powycinanych, pozmienianych… najróżniejszych fragmentów poprzednich płyt Arjena wydanych właśnie pod szyldem Ayreon. A termin ambient wziął się stąd, że muzyka w większości została pozbawiona metalowych czy rockowych elementów, pozostawiając jedynie swoiste tło dźwiękowe, w którym miała się popisać młoda wokalistka. Co tu dużo mówić – jest po prostu genialna. Nie wiem jakim cudem w takim wieku potrafiła tak zaśpiewać, ale wielkie brawa dla niej. Aż szkoda, że zrezygnowała z muzyki (ale przynajmniej została w sztuce: według ostatnich informacji pała się malarstwem)… Ten album mógłby być naprawdę świetny, ale w uszy mnie kole jedna rzecz: po prostu te wszystkie melodie już słyszałem w Ayreon. To trochę osłabiło odbiór tej, skądinąd bardzo dobrej płyty.

Pierwsze wydanie albumu 2001 roku po pewnym czasie „wyszło”. Tak, że cena wzrosła do dość wysokiego poziomu. Być może dlatego Lucassen postanowił wypuścić reedycję w 2012. Oprócz podstawowego albumu otrzymaliśmy kilka bonus tracków (radio-edit i remix, nic ciekawego) a także drugą płytę CD, która jest jeszcze większą ciekawostką dla fanów muzyka. Jest to zapis studyjnej sesji, w której w skromnym towarzystwie odegrane zostały utwory z „Fate of a Dreamer” i płyt Ayreon. Niby nic, ale cieszy! Szczególnie że i tutaj Astrid wymiata.

„Expanded Edition” zostało wydane w 3-płatowym digipaku wraz z nową okładką (miałem napisać, że jest nieco pretensjonalna, ale cofam to po zobaczeniu oryginalnej). Design ujdzie w tłoku, ale z drugiej strony jestem pewien że grafik i tak się postarał, żeby jakoś zaprezentować dość stare materiały w zjadliwej wersji.

Ocena albumu: 3+

Ambeon - Fate of a Dreamer
Prezentacja
Ambeon - Fate of a Dreamer
Środek
Ambeon - Fate of a Dreamer
Okładka
Ambeon - Fate of a Dreamer
Bok
Ambeon - Fate of a Dreamer
Książeczka
Ambeon - Fate of a Dreamer
Książeczka
Ambeon - Fate of a Dreamer
Książeczka
Ambeon - Fate of a Dreamer
Książeczka
Ambeon - Fate of a Dreamer
Tył
Barcode / Kod kreskowy 8712488986166
Wytwórnia Transmission
Nr. Katalogowy TMD-070
Wydawnictwo zawiera Trzypłatowy digipak, płytę czarną z dwóch stron
Ocena

Ocena za wydanieOcena za wydanie

Porcupine Tree – Recordings (cd, digibook, reedycja 2010) – 2001

Utwory, które powstały jako odrzuty z sesji (lub bardziej politycznie poprawnie: jako b-side’y) potrafią trzymać najróżniejszy poziom. Zazwyczaj są one dobre, choć nieco gorsze od głównego dania, jakim jest album. Ale co zrobić z tymi, które okazały się tak udane, że stworzyły wręcz dodatkowy, nieco mniej spopularyzowaną płytę długogrającą? Tak właśnie było w przypadku „Recordings” Porcupine Tree. Same albumy – Stupid Dream i Lightbulb Sun, z których sesji nagraniowych pochodzi zawartość omawianej kompilacji, były niesamowicie dobre. Co prawda nie ma zgody w środowisku wiernych fanów, który z nich jest lepszy, ale nie o to teraz chodzi. Bo wydana „gratka” dla fanów w 2001 roku szybko się wyprzedała i stała się na długi czas wyprzedanym i niedostępnym nigdzie wydawnictwem. Dopiero Kscope Music wydało reedycję w 2010, którą posiadam. Dlaczego „Nagrania” zdobyły taką popularność?

Na tej płycie jest wszystko, czego potrzeba by zostać fanem Porcupine Tree. Dwa bardzo długie utwory: „Buying New Soul” i wydłużona wersja pierwszej piosenki ze Stupid Dream – „Even Less”, krótkie, fajne piosenki: „Access Denied”, „In Formaldehyde”, „Disappear” czy nawet przypominające niektóre dokonania Briana Eno nieco ambientowe „Untitled” i „Cure for Optimism”. Wszystkie utwory zebrane obok siebie stworzyły taką genialną całość, że w sumie „Recordings” to jedna z najlepszych płyt autorstwa Wilsona i spółki.

Jedyny problem to taki, że utwory zostały pododawane w różnych miejscach jako bonusy. Posiadając wcześniej trochę innych albumów zespołu, połowę tych utworów już miałem porozrzucanych na innych dyskach. Niemniej jednak wydawnictwo jest niesamowite.

Kscope’owa reedycja została wydana w 12-stronicowym digibooku. Design nie powala, ale w końcu jest skopiowany z pierwszego wydania. No i całe szczęście, że obyło się bez remasterowania czegokolwiek.

Ocena albumu: 4+

Porcupine Tree - Recordings Digibook
Prezentacja
Porcupine Tree - Recordings Digibook
Bok
Porcupine Tree - Recordings Digibook
Książeczka
Porcupine Tree - Recordings Digibook
Książeczka
Porcupine Tree - Recordings Digibook
Książeczka
Porcupine Tree - Recordings Digibook
Książeczka
Porcupine Tree - Recordings Digibook
Płyta
Porcupine Tree - Recordings Digibook
Tył
Barcode / Kod kreskowy 802644713427
Wytwórnia Kscope Music
Nr. Katalogowy KSCOPE134
Wydawnictwo zawiera 12-stronicowy digibook, płytę
Ocena

Ocena za wydanieOcena za wydanie

No-Man – Returning Jesus (cd, jewelcase, reedycja 2002) – 2001

Może zacznę od krótkiej sprawy organizacyjnej, zanim będę musiał zmierzyć się z oceną pewnej niesamowitej płyty… Od dziś wprowadzam nowy system oceny za wydania. Poprzedni był trochę chaotyczny i nic z niego nie wynikało. 5-stopniowa skala będzie bardziej przejrzysta. Być może (gdy czas pozwoli) zastosuję ją w poprzednich wpisach.

Teraz już przejść do chyba najbardziej docenionej płyty duetu No-Man. Po licznych eksperymentach (chociażby takim), panowie w końcu znaleźli stylistykę, w której tak naprawdę trwają do dziś. Ich podróż była naprawdę niesamowicie ciekawa i kreatywna, ale jej zwieńczenie to już po prostu piękno w czystej postaci. Art rock w najpotężniejszym znaczeniu tego gatunku. Powolna, rozmarzona, czasem przerażająco smutna, czasem weselsza, zawsze nostalgiczna i niesamowita. Jeżeli ktoś pamięta Talk Talk i ich najlepsze płyty – tutaj poczuje się jak u siebie. Całości dopełnia przepiękny i wyjątkowo magiczny głos Tima Bownessa, który rozpływa się w uszach oszałamiając. Co ciekawe, wcale nie byłem na początku do tego krążka jakoś specjalnie przekonany. Jego piękno ujawnia się dopiero po pewnym czasie… Najlepszy album No-Man, ciężko napisać lepszą rekomendację.

Tak naprawdę wydanie niewiele by mogło zmienić w odbiorze płyty, którą trzeba słuchać w ogromnym skupieniu, potęgując swoje wrażenia słuchawkami i nocą. Nic w sumie dziwnego, że nie powala. Co prawda styl okładka pasuje po prostu idealnie i nie wiem jaki obraz mógłby lepiej pasować do „Returning Jesus”. Książeczka stety-niestety zawiera tylko 8 stron, w tym teksty i dwa zdjęcia. Można by było oczekiwać więcej, ale naprawdę nie wiem, co by mogło się w niej znaleźć… Posiadam reedycję, wydaną rok po premierze, w innej wytwórni (czyżby poprzednia się pokłóciła z artystami?). Wydanie nie różni się niczym (no, może poza informacjami o wytwórni właśnie) od „pierwszego”.

Ocena albumu: 4+

No-Man - Returning Jesus
Prezentacja
No-Man - Returning Jesus
Przód
No-Man - Returning Jesus
Środek
No-Man - Returning Jesus
Książeczka
No-Man - Returning Jesus
Książeczka
No-Man - Returning Jesus
Tył
Barcode / Kod kreskowy 5023693901626
Wytwórnia hidden art
Nr. Katalogowy hi-art116
Wydawnictwo zawiera Jewelcase, 8 stronicową książeczkę, płytę
Ocena

Ocena za wydanie

Opeth – Blackwater Park (cd+dvd, digibook, reedycja 2010) – 2001

Opeth, szwedzki zespół metalowy działał od 1990 roku, ale tak naprawdę metaliczną „sławę” zapewnił mu ten album, powstały w kooperacji ze Stevenem Wilsonem. Blackwater Park okazał się dziełem nie tyle komercyjnym, co maksymalnie dopracowanym. Mimo że został nagrany tak naprawdę w bardzo krótkim czasie (jak na przygotowanie całego materiału) to okazał się strzałem w dziesiątkę. Rozbudowane Death-Progresywne-Metalowe (ale to brzmi ;d) kompozycje, przeszywające szatańskie serca growle czy wręcz piękne „czyste” wokale lidera grupy stworzyły tu dzieło nietuzinkowe, do którego często wracam.

Wydanie o nazwie „Legacy Edition” zostało poszerzone o bonusowy utwór (live, więc nic specjalnego) oraz na dysku DVD miks 5.1 (kompletnie mi się nie podoba, uważam go za największą wpadkę Wilsona w miksowaniu) i „Making off” (trochę nuda). W zasadzie jedyna rzecz, dla której warto kupić akurat to wydanie to PRZEPIĘKNY, że aż napisze dwa razy: PRZEPIĘKNY digibook. Arty zostały „zremasterowane” (czyli zrobione od nowa) przez Travisa Smitha. Mistrzostwo świata. (nie dotyczy kilku wrzuconych zdjęć zespołu… no cóż, panowie jakoś strasznie urodą nie grzeszą…)

Opeth - Blackwater Park Digibook
Przód
Opeth - Blackwater Park Digibook
Pierwsza kopertka na płytę i płyta
Opeth - Blackwater Park Digibook
Książeczka
Opeth - Blackwater Park Digibook
Książeczka
Opeth - Blackwater Park Digibook
Książeczka
Opeth - Blackwater Park Digibook
Książeczka
Opeth - Blackwater Park Digibook
Książeczka
Opeth - Blackwater Park Digibook
Drugi tray z drugą płytą
Opeth - Blackwater Park Digibook
Tył
Barcode / Kod kreskowy 886976558222
Wytwórnia Sony Music
Nr. Katalogowy Brak
Wydawnictwo zawiera 28 stronicowy digibook bez trayów (na płyty są kopertki), 2 płyty
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanie