Archiwa tagu: Post Rock

No-Man – Mixtaped (2dvd, dvd-super jewelbox) – 2009

No-Man to zespół pełny bardzo różnych od siebie albumów, bez tak naprawdę większych sukcesów komercyjnych. Koncertów w swojej karierze nie dał zbyt wiele, dlatego każdy z nich to cenny materiał. „Mixtaped” to pewna próba zebrania całej twórczości artystycznej zespołu. Pomijając już przekrojową tracklistę koncertu, do którego wrócę za chwilę, bo ja osobiście odbiór wydawnictwa zacząłem od drugiego dysku, gdzie daniem głównym jest film „Returning”.

Stali czytelnicy wiedzą, że zazwyczaj pomijam tego typu filmy zwieńczeniem „nudne” czy innym, równie krótkim. Ale „Returning” to nie tyle making-off jakiejś płyty czy samego koncertu, co dokument z krwi i kości (jest nawet narratorka!) o historii dosyć tajemniczego, wciąż zmieniającego swoje oblicza zespołu. Choć nadal jest to materiał tylko dla wierniejszych fanów, to jest tu widoczne niezwykłe zaangażowanie muzyków i innych osób, które były w jakiś sposób związane z formacją. Pasja sprawia, że wywiady ogląda się z pewną dozą przyjemności. A między nimi otworzono przed nami archiwum zespołu: masę starych zdjęć czy nawet występów, których przecież nie było za dużo. Należy zauważyć, że Tim i Steven są z nami szczerzy na tyle, by przyznać się do porażek, ale też by zauważyć swoje sukcesy. Nie silono się jednak na jakieś artystyczne pokazanie procesu twórczego, co często przeszkadza w odbiorze takich dokumentów. Tak więc ta część jak najbardziej na plus.

Oprócz półtoragodzinnego (!) filmu na drugim dysku zmieściły się także teledyski – w sumie aż pięć. Cóż tu dużo mówić, zespół nigdy nie miał zbyt wysokich funduszy, więc widać to bez wątpienia. Niezwykłe potworki wyszły spod rąk reżysera Philip Ilsona, który wspominając je w „Returning” tylko sentymentalnie się uśmiecha, ale wątpię, że chciałby je pamiętać. Animacja 3D Neil Whitmana do „Back When You Were Beautiful” nie pasuje klimatycznie w żadnym stopniu do granej muzyki. Ale nie jest aż tak źle: „Colours” otrzymało bardzo dobrze zrobione wideo, w której główną rolę otrzymała gra świateł. Również animacja do miniaturki „The Ballet Beast” wyszła bardzo fajnie.

Ale przejdźmy teraz do najważniejszej części wydawnictwa, czyli koncertu zarejestrowanego londyńskiej Bush Hall w 2008 roku. Po kilkukrotnym wysłuchaniu koncertu wrażenia mam dość ambiwalentne, ale jednak z przewagą na pozytywne aspekty. Sam początek powala: o wiele smutniejsza i wolniejsza wersja niż studyjna „Only Rain” przechodzi w niesamowicie energetyczne „Time Travel in Texas”. Później jest utwór z najnowszej płyty „All Sweet Things”, który już dawno mi się znudził, a ta wersja prawie w niczym nie odbiega od studyjnej. „Pretty Genius” to piosenka, która chyba za każdym razem brzmi niezwykle świeżo. Zaś nigdy nie mogłem się przekonać do „All the Blue Changes” live. Choć studyjna wersja to jeden z moich ulubionych utworów zespołu, to na żywo traci gdzieś swój wyjątkowy klimat, kończąc się średnio-znośnym szumem. Mógłbym tak dalej, ale lista utworów jest bardzo długa – a w zasadzie przez cały koncert zdarzają się genialne momenty („Day in the Trees”, „Mixtaped”), a także ewidentnie schrzanione („Returning Jesus”, „Truenorth”).

Choć do pojedynczych utworów mogę mieć jakieś zastrzeżenia to jednak całościowo naprawdę warto mieć „Mixtaped” w kolekcji. Chociażby ze względu na to, że No-Man bardzo rzadko koncertuje, a jest to zespół, który mimo nie przebicia się do mainstreamu, stworzył naprawdę ważne płyty. A sam klimat koncertu daje poczucie wyjątkowości tego wydarzenia. Publiczność jest równie zafascynowana jak ja sam na jedynym póki co koncercie No-Mana w Polsce, więc w pełni to rozumiem 😉

Ocena albumu: 3+

No-Man - Mixtaped
Przód
No-Man - Mixtaped
Bok
No-Man - Mixtaped
Środek i dwie płyty
No-Man - Mixtaped
Książeczka
No-Man - Mixtaped
Tył
Barcode / Kod kreskowy 802644850573
Wytwórnia Kscope Music
Nr. Katalogowy Kscope505
Wydawnictwo zawiera Super Jewelbox wielkości DVD, 4-stronicowa książeczka, 2 płyty DVD w tym samym trayu.
Ocena

Ocena za wydanie

Reklamy

Crippled Black Phoenix – I, Vigilante (cd, digipak) – 2010

Dziś mam niezbyt romantyczną historię – zespołu (czy jak się później dowiedziałem – supergrupy) Crippled Black Phoenix zacząłem słuchać, gdy pewien znajomy podesłał mi link do utworu „Troublemaker” na Youtube. Od razu wiedziałem, że muszę mieć tą płytę! Taki brudny, post-rockowo-progresywny charakter sprawiły, że przypadła mi do gustu na tyle, by słuchać ją całymi dniami. Pomagało w tym też to, że niektóre motywy muzyczne tak bardzo odciskają się w głowie, że nuci się je cały czas! Zaś nie przeszkodziło mi w odbiorze płyty to o czym traktuje – z początku nie zagłębiałem się w ogóle w warstwę liryczną, a okładka nic nie zdradzała. Album dość ciężko było kupić za sensowne pieniądze, więc do książeczki nie miałem dostępu. Z lekkim szokiem przyjąłem wojenną tematykę utworów. Ale na szczęście nie zraziła mnie i krążek nadal wielbię i polecam. Kupiłem nawet inne twory zespołu, ale już żaden z nich nie powtórzył we mnie tych samych odczuć co „I, Vigilante”.

Nie dość że album był ciężko dostępny, drogi (widziałem oferty sprzedaży po 70 zł!) to został wydany w malutkim, dwupłatowym digipaku wraz z malutką książeczką. Wygląda więc raczej jak singiel a nie pełnoprawny album. A szkoda!

Ocena albumu: 4

Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Prezentacja
Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Bok
Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Środek
Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Książeczka
Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Książeczka
Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Tył
Barcode / Kod kreskowy 5024545600520
Wytwórnia INVADA RECORDS
Nr. Katalogowy INV95
Wydawnictwo zawiera 2-płatowy digipak, 8 stronicową książeczkę, płytę
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanie

No-Man – Returning Jesus (cd, jewelcase, reedycja 2002) – 2001

Może zacznę od krótkiej sprawy organizacyjnej, zanim będę musiał zmierzyć się z oceną pewnej niesamowitej płyty… Od dziś wprowadzam nowy system oceny za wydania. Poprzedni był trochę chaotyczny i nic z niego nie wynikało. 5-stopniowa skala będzie bardziej przejrzysta. Być może (gdy czas pozwoli) zastosuję ją w poprzednich wpisach.

Teraz już przejść do chyba najbardziej docenionej płyty duetu No-Man. Po licznych eksperymentach (chociażby takim), panowie w końcu znaleźli stylistykę, w której tak naprawdę trwają do dziś. Ich podróż była naprawdę niesamowicie ciekawa i kreatywna, ale jej zwieńczenie to już po prostu piękno w czystej postaci. Art rock w najpotężniejszym znaczeniu tego gatunku. Powolna, rozmarzona, czasem przerażająco smutna, czasem weselsza, zawsze nostalgiczna i niesamowita. Jeżeli ktoś pamięta Talk Talk i ich najlepsze płyty – tutaj poczuje się jak u siebie. Całości dopełnia przepiękny i wyjątkowo magiczny głos Tima Bownessa, który rozpływa się w uszach oszałamiając. Co ciekawe, wcale nie byłem na początku do tego krążka jakoś specjalnie przekonany. Jego piękno ujawnia się dopiero po pewnym czasie… Najlepszy album No-Man, ciężko napisać lepszą rekomendację.

Tak naprawdę wydanie niewiele by mogło zmienić w odbiorze płyty, którą trzeba słuchać w ogromnym skupieniu, potęgując swoje wrażenia słuchawkami i nocą. Nic w sumie dziwnego, że nie powala. Co prawda styl okładka pasuje po prostu idealnie i nie wiem jaki obraz mógłby lepiej pasować do „Returning Jesus”. Książeczka stety-niestety zawiera tylko 8 stron, w tym teksty i dwa zdjęcia. Można by było oczekiwać więcej, ale naprawdę nie wiem, co by mogło się w niej znaleźć… Posiadam reedycję, wydaną rok po premierze, w innej wytwórni (czyżby poprzednia się pokłóciła z artystami?). Wydanie nie różni się niczym (no, może poza informacjami o wytwórni właśnie) od „pierwszego”.

Ocena albumu: 4+

No-Man - Returning Jesus
Prezentacja
No-Man - Returning Jesus
Przód
No-Man - Returning Jesus
Środek
No-Man - Returning Jesus
Książeczka
No-Man - Returning Jesus
Książeczka
No-Man - Returning Jesus
Tył
Barcode / Kod kreskowy 5023693901626
Wytwórnia hidden art
Nr. Katalogowy hi-art116
Wydawnictwo zawiera Jewelcase, 8 stronicową książeczkę, płytę
Ocena

Ocena za wydanie

God is an Astronaut – All is Violent, All is Bright (cd, digipak, reedycja 2011) – 2004

Dziś przedstawiam Państwu God is an Astronaut wraz ze swym najbardziej znanym dziełem – „All is Violent, All is Bright”. Jest to bardzo sympatyczna muzyka instrumentalna w stylu (dość prostego) przestrzennego post-rocka. Wpadające w ucho utwory są dość często używane w różnych filmach czy filmikach jako podkład muzyczny – i trzeba przyznać, że do tego się super nadają. Trochę gorzej, gdy trzeba brać pod uwagę cały album – płyta dość szybko nuży. Niemniej jednak pojedynczo piosenki brzmią świetnie i po prostu warto mieć tą płytę na półce.

Ocena albumu: 3

God is an Astronaut - All is Violent, All is Bright
Przód
God is an Astronaut - All is Violent, All is Bright
Środek
God is an Astronaut - All is Violent, All is Bright
Tył
Barcode / Kod kreskowy 0013964381986
Wytwórnia Revive Records
Nr. Katalogowy RVECD016
Wydawnictwo zawiera 3-płatowy digipak, płyta
Ocena Ocena za wydanie

Sigur Rós – Valtari (cd, digipak) – 2012

Po spadku formy na „Með suð í eyrum við spilum endalaust” z 2008 roku, panowie 4 lata później wydali krążek, który miał być powrotem do powolnego, smutnego, klimatycznego ambientu, z którego kiedyś był znany zespół (niestety o swoim najlepszym dokonaniu już dawno zapomnieli…) Co z tego wyszło?

No niestety, ale tak jak „( )” potrafiło wciągnąć, tak Valtari tylko i wyłącznie nuży i nudzi. Dla mnie to wręcz męka przesłuchać cały album, który brzmi jak zmiksowane w nieumiejętny, nietrafiony sposób popłuczyny po dawnej świetności zespołu. Panowie tak bardzo chcieli wytworzyć magię, że chyba nie spostrzegli, że skończyła im się mana. I tak oto powstał potworek, do którego w żaden sposób nie mogę się przekonać. Ewentualnie z tej śpiącej aury udaje się obudzić podczas „Varúđ”, najlepszego utworu z płyty. Znajomo brzmiące smyczki, prog-rockowy charakter (5 minut się rozkręca by na końcu eksplodować) i dziecięcy chór dały radę. Ale to chyba za mało jak na nowe LP światowej sławy muzyki alternatywnej…

Ale album ten ma też pewne szczęście. Zdecydowali się na dość kosztowny eksperyment, nazwany „mystery film experiment”. Co kilka tygodni wypuszczany jest kolejny… no cóż, ciężko którykolwiek z tych filmów nazwać teledyskiem – więc niech po prostu zostanie „krótki film”. To dopiero eksplozja różnych form i środków wyrazu! A jeżeli zamienić rolę i brać pod uwagę utwory z „Valtari” raczej jako soundtrack, to spełniają one swoją rolę. Filmy można obejrzeć tutaj. Przy okazji jest to genialna promocja dla nieznanych i niskobudżetowych artystów, więc jest to akcja jak najbardziej godna podziwu.

Na koniec jeszcze słówko o wydaniu. Na cały świat (no dobra, poza Japonią…) poszło takie samo wydanie – mimo różnych barcode’ów, które są po prostu przylepione przez danego wydawcę. Digipak ma bardzo ładny, magiczny design, niestety jest to tylko kawałek tekturki bez trayów, a płyta umiejscowiona jest w „kopertce”. Nic więc szczególnego.

Ocena albumu: 2

Sigur Rós - Valtari
Przód
Sigur Rós - Valtari
Prezentacja wydawnictwa
Sigur Rós - Valtari
Środek po rozłożeniu
Sigur Rós - Valtari
Środek
Sigur Rós - Valtari
Tył
Barcode / Kod kreskowy 50999 6 23555 2 0
Wytwórnia Parlophone / Krúnk
Nr. Katalogowy Brak
Wydawnictwo zawiera 3-płatowy Digipak bez trayów (digisleeve), płytę CD
Ocena Ocena za wydanie

Sigur Rós – ( ) (cd, card) – 2002

Po genialnym Agaetis Byrjun Islandczycy z Sigur Rós stali się sławni na całym świecie. Ich płyty zaczęły się sprzedawać w ogromnych ilościach. Nic więc dziwnego, że kolejna płyta – ( ) – została już nagrana w kompletnie nowoczesny sposób, z odpowiednim budżetem. Niestety zabiło to pewną część magii, z której słynie poprzednia płyta. Oprócz tego muzyka zaczęła przypominać ambient. Długie, wlekące się pejzaże dźwiękowe… Jeżeli kogoś nudziły poprzednie dokonania zespołu – teraz zaśnie w połowie drugiego utworu.

Oprócz powolnych utworów wybija się najlepszy utwór w z albumu – numer ósmy. „Typowy” prog-rockowy utwór, rozkręcający się dobre 8 minut, by w końcu uwolnić potężną energię.

Album jest również o tyle ciekawy, że w zasadzie na opakowaniu nie jest nic napisane. Nazwa „( )” wzięła się z charakterystycznych nawiasów na okładce. Utwory nie mają oficjalnych nazw (jednak w Internecie zespół udostępnił listę „roboczą”, której w zasadzie teraz się już używa), a żadne słowo nie jest śpiewane w znanym komukolwiek języku.

Wydanie w cardzie szczytem burżuazji to nie jest – minimalistyczne arty pozostawiają całą interpretację muzyki dla słuchacza. Ale jak dla mnie to mogli się nieco bardziej postarać.

Edycja 09.12.2013: Odbiór muzyki zmienia się w tak wielkim stopniu na przestrzeni czasu, że chyba niedługo nie starczy mi go na nowe wpisy, bo będę musiał aktualizować stare… Im więcej go upływa, tym bardziej skłonny jestem uznać „( )” jako dzieło doskonałe. Co prawda wciąż ciężko uznać te 8 kompozycji za zbyt przebojowe, ale wsłuchując się coraz głębiej oraz… w specyficznych sytuacjach – „( )” staje się nad wyraz wyjątkowe.

Ocena albumu: 4+

Sigur Rós - ( )
Prezentacja
Sigur Rós - ( )
Środek
Sigur Rós - ( )
Tył
Sigur Rós - ( )
Płyta
Barcode / Kod kreskowy 5413356492224
Wytwórnia fatcat records
Nr. Katalogowy fatcd22
Wydawnictwo zawiera Card, płytę
Ocena Ocena za wydanie

Sigur Rós – Agaetis Byrjun (digipak, wyd. 2000) – 1999

O samym Agaetis Byrjun wolałbym nie pisać, bo wystarczy, że zacytuję serwis Porcys (mam nadzieję, że nikt się nie obrazi):

Nie zgadzam się na żadne „zajebiste”. Tudzież „fajna płytka”, czy „nieźle mieszają kolesie”. Również słowo „piękne” nie wydaje się być na miejscu. Bo Agaetis Byrjun to absolut. Absolut, czyli, wedle definicji „byt istniejący niezależnie od innych, nie mający przyczyny, nieograniczony, doskonały”. O tak. Lepiej bym tego nie określił. Gdy słuchać tego dzieła nocą, można dojść do wniosku, że ci czterej artyści są natchnieni, a przynajmniej byli w momencie jego powstania, przez niezrozumiałe dla nas czynniki. Trudno ogarnąć wszystko, co zawarte jest w tych siedemdziesięciu minutach. Jest to zbyt czyste, zbyt idealne. Tych czterech młodych, nieśmiałych, zagubionych panów stworzyło cud, przy którym niemal wszystkie nasze jeszcze wczoraj ukochane płyty nagle bledną. Nagle wydają się śmieszne i niepoważne. Paradoksalnie, czwórka cichych Islandczyków skompromitowała muzyczny rynek. Zupełnie niechcący. Z czystej potrzeby tworzenia.

Porcys.com,
link do recenzji: http://porcys.com/Reviews.aspx?id=77

 Zaś ja wspomnę tylko o wydaniu, które posiadam. Płyta została wydana w 1999 roku przez Islandzką wytwórnię Smekkleysa. Gdy okazało się jak brzmi „Agaetis”, zaczęto ją wydawać poza granicami tego państwa, ale już w następnym roku. Stąd posiadam edycję wydaną przez [PIAS] Recordings i Krúnk. Jest to zwykły, dwupłatowy digipak, wraz z dość dziwną książeczką. Jest ona nietypowo wycięta, a wszystkie arty podobno są „rysowane” zwykłymi długopisami. Chciałem też mieć właśnie wersję digipak, jednakże teraz są dostępne nowe tylko cardy, więc kupiłem używaną, która niestety nie jest w stanie idealnym. Ale przynajmniej się nie rozlatuje, a sama płyta jest bez jakichkolwiek rys.

Sigur Rós - Agaetis Byrjun Digipak
Przód
Sigur Rós - Agaetis Byrjun Digipak
Prezentacja
Sigur Rós - Agaetis Byrjun Digipak
Środek
Sigur Rós - Agaetis Byrjun Digipak
Książeczka
Sigur Rós - Agaetis Byrjun Digipak
Zaprawdę powiadam Wam, że to najdziwniejsza książeczka jaką widziałem.
Sigur Rós - Agaetis Byrjun Digipak
Książeczka
Sigur Rós - Agaetis Byrjun Digipak
Książeczka
Sigur Rós - Agaetis Byrjun Digipak
Tył
Barcode / Kod kreskowy 5024545118827
Wytwórnia [PIAS] Recordings & Krúnk
Nr. Katalogowy PIASV 001 CD / 946.0001.20
Wydawnictwo zawiera Digipak, książeczkę, płytę
Ocena Ocena za wydanie