Archiwa tagu: Slipcase

Hey – Echosystem (cd, jewelcase, slipcase) – 2005

Pewnego razu, będąc na wycieczce „galeryjnej”, spostrzegłem w Empiku promocję na płyty. Wiadomo – promocje, to się lubi. Przy kupnie trzech płyt objętych promocją – za każdą zapłacisz tylko 20 zł! No to chyba można się nieźle obłowić!

W promocyjnych zbiorach znalazłem kilka płyt, które chciałbym mieć. „The Doors – The Doors” wziąłem bez większego zastanowienia, ale zostały jeszcze dwie pozycje. Sporo było Heyów do wyboru – pomyślałem więc, że zadzwonię do znajomego, który jest ich wielkim psychofanem. Okazało się, że podobno „Echosystem” jest ich najlepszą płytą – dorzuciłem więc ją do The Doors, przy okazji zgarniając „MTV Unplugged” (już wkrótce również na PM) – bo słyszałem już o nim sporo dobrego. Myślę więc, że to całkiem dobry zestaw na poznanie tego polskiego zespołu.

Ale skoro już mam znajomego, który jest zaznajomiony z twórczością zespołu, to czemu by go nie wykorzystać? Dlatego specjalnie dla Was przygotował własne przemyślenia na temat płyty, które już za chwilę! Ja dodam tylko co sądzę o wydaniu.

Jewelcase z bardzo przeciętnym designem (chociaż pomysł na „odwracanie” zespołu był bardzo fajny) został zapakowany w slipcase, z którego płyta wychodzi… z góry, a nie z boku. Boki zostały ustylizowane na jakąś książkę – nie bardzo wiem z jakiego powodu. Książeczka konsekwentnie trzyma się tego stylu.

A teraz już zapowiadany tekst znajomego, ale weźcie „poprawkę” na to, że jest wielkim fanem zespołu.

„Echosystem” jest uważany za jeden z najlepszych albumów zespołu Hey. Może nie zaskakuje specjalnymi brzmieniami (mnie jako laika muzycznego muzyka nie zaskoczyła), ale słychać tu swego rodzaju schyłek epoki starego Hey-a i początek tego, który eksperymentuje i do dziś ukazuje coś zupełnie innego wraz z każdym nowym albumem.

Znacznie bardziej z zadowalają mnie teksty. Zadziorność Nosowskiej jeszcze z płyty „Fire” spotyka się z melancholią (jak twierdzi sama Nosowska, lubi mieć doła). Więc mamy do czynienia z utworami takimi jak „W imieniu dam”, „Leżę tu, leżeć chcę” oraz „Byłabym” i utwór według mnie najlepszy w karierze zespołu „Mimo wszystko”. Nosowska jak zawsze śpiewa o miłości, pisze utwory w oparciu o własne doświadczenia, stosuje coraz ciekawsze metafory.

Hey jest jednym z najpiękniej dojrzewających zespołów jakie do tej pory spotkałem. Z każdą płytą podnoszą sobie poprzeczkę. Zdają się wcale nie wypalać, stosują nowe brzmienia, Nosowska pisze głębsze teksty utkane dziesiątkami metafor (co nie każdemu się podoba) . Z biegiem czasu poznając samego siebie i ludzi dookoła na pozór nic nie znaczące piosenki stają się cichutkim głosem naszego serca któremu zakneblowaliśmy usta. Coś takiego zafundować nam może tylko muzyka pisana z serca dla serca, czyli „Echosysem”.

Ocena albumu: 3+

Hey - Echosystem
Przód slipcase’a
Hey - Echosystem
Bok wydawnictwa
Hey - Echosystem
Przód jewelcase’a. Nieźle porysowany jak na „nówkę”… Ale czego można się spodziewać po promocji 😛
Hey - Echosystem
Środek jewelcase’a
Hey - Echosystem
Rozkładana książeczka
Hey - Echosystem
Rozkładana książeczka
Hey - Echosystem
Tył jewelcase’a
Hey - Echosystem
Tył slipcase’a
Barcode / Kod kreskowy 828767720326
Wytwórnia Sony BMG Music
Nr. Katalogowy
Wydawnictwo zawiera Slipcase, jewelcase, 12 stronicową, rozkładaną książeczkę, płytę.
Ocena Ocena za wydanie
Reklamy

King Crimson – In the Wake of Poseidon (cd+dvd, slipcase, digipak, 40th Anniversary Series, reedycja 2010) – 1970

King Crimson. Te dwa wyrazy brzmią potężnie, a sam Karmazynowy Król to zespół owiany pewną dozą tajemniczości. Bo mimo sporej sławy – nie znam zbyt wielu osób, którzy by spróbowali naprawdę zagłębić się w twórczość progresywnego klasyka. Często znajomość kończy się na pierwszym albumie („In the Court of the Crimson King„) – lub jeszcze częściej na „Epitaph”. Żeby nie okazać się takim „untrue” fanem, postanowiłem kupić jeszcze dwie inne prace zespołu. „In the Wake of Poseidon” okazał się bardzo zbliżony do swojego poprzednika. Choć pojawiły się większe eksperymentalne próby (co się dzieje w „The Devil’s Triangle” to ciężko opisać słowami!) to album posiada bardzo podobną budowę do debiutu. Pomijając krótkie, akustyczne „utworki” nazwane „Peace” (mamy ich trzy i są pewnego rodzaju przerywnikami od właściwego materiału) to początkowo atakuje nas szybki „Pictures of a City” z saksofonem (odpowiednik: „21st Century Schizoid Man”), później piękna, wpadająca w ucho, delikatna ballada „Cadence and Cascade” (odpowiednik: „I Talk To The Wind) i tak dalej… Oczywiście nie są to bezwstydne kalki – po prostu bardzo czuje się to podobieństwo. Prawdopodobnie dlatego nie daję albumowi najwyżej oceny – bo tak to utwory są świetne i umocniły pozycję King Crimson w mojej głowie.

Żeby podobieństwu stało się zadość: również tego albumu mam tą samą wersję, co „In the Court (…)”. Edycja na czterdziestolecie wydania z CD i DVD. Remasteru (zarówno stereo jak i 5.1.) dokonał Steven Wilson, poza tym otrzymaliśmy też trzy małe dodatki. Przykład? „Cadence & Cascade” z wokalem Grega Lake’a. Digipak wygląda całkiem fajnie, ale to w końcu przecież „wina” znakomitego artworku.

Ocena albumu: 4+

King Crimson - In the Wake of Poseidon
Przód
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Bok
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Przód slipcase’a i digipaka
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Tył slipcase’a i digipaka
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Digipak i płyty
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Książeczka
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Książeczka
King Crimson - In the Wake of Poseidon
Książeczka
Barcode / Kod kreskowy 633367400222
Wytwórnia Discipline Global Mobile / Robert Fripp
Nr. Katalogowy KCSP2
Wydawnictwo zawiera 2-płatowy digipak, slipcase, 16 stronicowa książeczka, płyta CD i DVD.
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanie

Stream of Passion – Embrace the Storm Special Edition (cd+dvd, jewelcase, slipcase, reedycja 2010) – 2005

Znany skądinąd Arjen Anthony Lucassen bo otrzymaniu niezwykle pozytywnych recenzji po wydaniu albumu „The Human Equation” pod szyldem Ayreon, zauważył, że sporo z nich dotyczyło jednej z wokalistek. Dokładniej Marceli Bovio. Postanowił więc zebrać międzynarodową grupę i powołać do życia nowy projekt muzyczny. Stream of Passion, który powstał w ten sposób, okazał się dość Arjenową wariacją na temat symfonicznego i progresywnego metalu. Krążek – „Embrace the Storm” – okazał się dość dobry, by nie zaniżyć poziomu reprezentowanego przez muzykę sygnowaną nazwiskiem Lucassena. Jednakże nie jest ona też w żaden sposób wybitna czy arcyciekawa. Po prostu dobra płyta i nic więcej.

Wersja, którą posiadam to reedycja z 2010 roku, zapakowana w slipcase’a, z dołączoną dodatkową płytą DVD. Znajdziemy na niej demówki, teledysk (beznadziejny), a także bonusy typu making off. Ale sama prezentacja graficzna całego zespołu naprawdę nie powala, ocierając się często o kicz.

Ocena albumu: 3

Stream of Passion - Embrace the Storm CD+DVD
Prezentacja
Stream of Passion - Embrace the Storm CD+DVD
Przód
Stream of Passion - Embrace the Storm CD+DVD
Tył
Stream of Passion - Embrace the Storm CD+DVD
Przód slipcase’a i jewelcase’a
Stream of Passion - Embrace the Storm CD+DVD
Środek jewelcase’a
Stream of Passion - Embrace the Storm CD+DVD
Jewelcase
Stream of Passion - Embrace the Storm CD+DVD
Książeczka
Stream of Passion - Embrace the Storm CD+DVD
Książeczka
Stream of Passion - Embrace the Storm CD+DVD
Książeczka
Stream of Passion - Embrace the Storm CD+DVD
Książeczka
Stream of Passion - Embrace the Storm CD+DVD
Tył
Barcode / Kod kreskowy 5052205015032
Wytwórnia InsideOut Music / Century Media Recrods Ltd.
Nr. Katalogowy IOMSECD 238 / 0501503
Wydawnictwo zawiera Slipcase’a, dwupłyowego jewelcase’a, 2 płyty, 24 stronicową książeczkę
Ocena Ocena za wydanie

Candlemass – Epicus Doomicus Metallicus (2 cd, slipcase, super jewelbox, reedycja 2007) – 1986

Gdy zafascynowany byłem metalową Anathemą, postanowiłem zgłębić temat – a dokładniej ten podgatunek, jakim jest doom metal. Nic dziwnego, że trafiło na prekursorów, od których zresztą wzięła się nazwa stylu („Doomicus Metallicus”). Bardzo mnie zaskoczyło jak smutna, metalowa muzyka (często zahaczająca o tematy mistyczne) może być aż tak bardzo mącić w umyśle, by człowiek przez cały dzień później ją nucił. Nie bez znaczenia jest tu na pewno głos wokalisty, który w zależności od potrzeby potrafi wyciągnąć, zniżyć głos lub go w ciekawy sposób zmodulować. Same metalowe riffy są zadziwiająco dopieszczone, a mimo dość długich czasów trwania utworów, wszystko ze sobą gra.

W moje ręce trafiła reedycja z 2007. Nie potrzebnie kupiłem ją na promocji, gdyż otrzymałem pogiętą książeczkę (w zafoliowanym egzemplarzu, co jest dość dziwne), która zresztą jest wykonana z kiepskich materiałów. Na szczęście zawartość jest jak najbardziej w porządku. Kilka vintage’owych zdjęć, teksty, a także krótkie „spojrzenie po latach”. Naprawdę fajnie wyglądają płyty, które mimo nadruku, błyszczą się we wszystkie strony. Pudełko to zwykły super jewelbox dwupłytowy, a to wszystko zostało dodatkowo zapakowane w slipcase’a (na zdjęciu poniżej widzicie zarysowanie, które też było od nowości…) Dodatkowa płyta zawiera występ live, w którym panowie dają radę, szkoda tylko, że nie aż tak bardzo jak w studiu. W każdym bądź razie całkiem miły dodatek, a sama płyta wcale nie była droga (bodaj około 30-35 zł).

Ocena albumu: 4+

Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Slipcase
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Super jewelbox i slipcase
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Tył
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Środek i pierwsza płyta
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Druga płyta
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Książeczka
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Książeczka
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Książeczka
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Książeczka
Barcode / Kod kreskowy 80105672012
Wytwórnia Peacville Records
Nr. Katalogowy CDVILED201X
Wydawnictwo zawiera Super jewelbox w slipcase’ie, 16 stronicowa książeczka, 2 płyty CD
Ocena Ocena za wydanie

Porcupine Tree – The Incident (dvd+2cd, deluxe artbook in hard slipcase) – 2009

Setna płyta na Płytomaniaku, więc czas na kultywowanie tradycji sprzed 50 płyt. Więc i tym razem zapraszam na specjalny wpis! Wybór padł na najdroższe i największe wydawnictwo jakie mam w kolekcji: wielką księgę (w zasadzie to dwie) w ogromnym, twardo-okładkowym slipcase’ie. Co prawda już nie samego Stevena Wilsona, ale jego najbardziej znanego zespołu – Porcupine Tree.

Często słyszę że „The Incident” nie jest płytą lubianą, szczególnie w kręgach zatwardziałych fanów zespołu. Nie wiem więc dlaczego album ten tak bardzo mi się podoba? Prawdopodobnie wpływ mogły mieć czynniki pozamuzyczne, czyli chociażby posiadanie przeze mnie tego najdroższego wydawnictwa, którego zawartość z pewnością wpływa na odbiór. Może to dlatego, że „The Incident” to pierwsza płyta Porcupine Tree, którą usłyszałem? Albo zasługa po prostu genialnego miksu na 5.1? Nie mam pojęcia, ale do dziś ten album utrzymuje się na 1 miejscu w najczęściej słuchanych tworów PT na lastfm… No i co tu dużo mówić, uwielbiam go słuchać i nic na to nie poradzę.

Niemalże godzinna suita „The Incident”, podzielona na 14 kawałków jest w pewien sposób paradoksalna. Na pewno nie można powiedzieć, że jest spójna w taki sposób jak chociażby „Fear of a Blank Planet„. Jest to raczej zbiór luźno powiązanych ze sobą utworów. Mi osobiście kojarzy się ze wspominaniem swojego całego życia w obliczu śmiertelnego, tytułowego wypadku. Nie chcę dokładnie opisywać wszystkiego po kolei, gdyż wydaje mi się, że każdy powinien wysnuć jakąś własną interpretację podczas słuchania suity. A jeśli chodzi o warstwę muzyczną – mamy tutaj części typowo metalowe wraz z genialnymi riffami („The Blind House”, „Circle of Manias”), krótkie zmiany nastroju („Great Expectations”, „The Yellow Windows of the Evening Train”), trafiła się nawet piękna ballada, zresztą najlepszy utwór na płycie: „I Drive the Hearse”. Oczywiście to nie wszystko – w zasadzie każdy utwór jest czymś ciekawym (no, może oprócz „Drawning the Line”, który szybko mi się znudził i zawsze go przewijam). Ale dlaczego na początku tego akapitu wspomniałem, że to wszystko jest paradoksalne? Bo właśnie wszystko do siebie idealnie pasuje! Mimo tych ciągłych zmian ja wciąż czuję, że słucham jednego dzieła, które ma swój charakterystyczny początek i koniec.

Rzeczy z drugiej płyty to już troszkę co innego. Znalazły się tam jako część albumu, ale nie jako „The Incident”, co musi trochę dziwić ludzi. Mają swój nieco inny klimat i co ważne – trzymają poziom. Najbardziej lubię spokojnego „Flickera” i (trochę przydługawego) „Remember Me Lover”.

Nie da się ukryć, że płyta nie porywa wciąż swoją energią jak to można by było oczekiwać patrząc na poprzednie dokonania grupy. Często jest mrocznie, łagodnie, sentymentalnie… Wbrew pozorom „metalowa” płyta potrafi wzbudzać najróżniejsze emocje… Poza tym nigdy nie słyszałem czegoś co by choć trochę przypominało ten album… Może to jest siła „The Incident”?

Warto wspomnieć o miksie 5.1., który złapałem w łapy już długo po tym jak poznałem płytę na wylot. I dzięki niemu poznałem ją na nowo! Co prawda brak tu jakichś spektakularnych zmian, ale dźwięk jest tak dobrze rozłożony, że naprawdę mocno potęguje wrażenia ze słuchania, co naprawdę rzadko się zdarza.

A teraz jeszcze to dumnie brzmiące wydawnictwo: „deluxe artbook in hard slipcase” – czyli ogromna, bo w wielkim formacie (proszę spojrzeć na przyrównanie do zwykłego jewelcase’a), 128 stronicowa księga w twardej oprawie z fotografiami Lasse Hoilego. A pod nią, w wielkim tekturowym slipcase’ie można znaleźć jeszcze drugą, trochę mniejszą, bo 48 stronicową książkę, w miękkiej oprawie. Tym razem wypełnioną rysunkami Hajo Muellera.

Jestem w pewnym sensie fanem Lasse Hoilego, ale uważam, że w tym wypadku nie poradził sobie tak dobrze jak chociażby w „Grace for Drowning„. Czasem widać brak pomysłu, albo wizję nie do końca zrealizowaną, tak jak miała wyglądać. Nie zrozumcie mnie źle – jest też sporo fenomenalnych prac. Ale niestety całość nie wypadła genialnie, a szkoda… Żeby ocenić rysunki mam trochę mniejsze kompetencje, ale sam styl rysownika średnio mi podchodzi – ale też nie mogę powiedzieć, że niektóre kartki mi się wcale nie podobają. Nie dałem więc maksymalnej oceny za wydanie – jest bardzo dobrze, ale za taką cenę (400 zł) chciałbym żeby wszystko było idealne…

Przód wydawnictwa
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Bok Slipcase’a
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Całe wydawnictwo
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Tył slipcase’a
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Porównanie wielkości wydawnictwa do zwykłego jewelcase’a
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Wystający Artbook
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artbook
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Tył artbooka
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Miejsca na płyty na okładce
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Strona tytułowa
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Spis utworów
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Po lewej strona z tytułem utworu, obok art
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Tekst utworu
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Tekst utworu
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Autorzy
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Autorzy
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Artworki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Ostatnia strona
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Płyta DVD po drugiej stronie okładki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Drugi artbook – tym razem z rysunkami
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Rysunki
Porcupine Tree - The Incident Deluxe
Tył
Barcode / Kod kreskowy ?
Wytwórnia Roadrunner Records
Nr. Katalogowy RR 7857-8
Wydawnictwo zawiera 116-stronicowy, wielki artbook w twardej oprawie z materiału, drugi 48 stronicowy artbook w miękkiej oprawie, 1 płytę DVD i 2 płyty CD oraz slipcase z twardego kartonu, który to wszystko „zamyka”.
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanie

Sigur Rós – Heima (2 dvd, artbook in box) – 2007

Sigur Rós odegrało kilka darmowych koncertów na Islandii (w tym jeden większy w stolicy – Reykjavík, a także mniejsze w jakichś kameralnych wioskach). „Heima” jest dokumentem który w iście bajeczny sposób pokazuje jak magiczne mogą być koncerty. Właśnie ta magia wpływa w sporej części na bardzo pozytywny odbiór dzieła. Wstawki pokazujące piękną Islandię wręcz oszałamiają, wywiady pomiędzy utworami są czasem ciekawe, choć nie rzadko zabawne. Jest to film naprawdę warty uwagi. Co więcej, na drugim DVD znajduje się wiele bonusów (jakaś godzina dodatkowych koncertów). Polecam serdecznie.

Płyta została wydana w 116 stronicowym artbooku, który zaliczam do perełek mojej kolekcji. Co prawda jestem drugim właścicielem, a pierwszy nie do końca wywiązał się z roli konserwatora limitowanych edycji, jednak sam środek artbooka jest nieskazitelny (chropowaty, matowy materiał bardzo dobrze się trzyma). Same zdjęcia w idealny sposób przekazują atmosferę koncertów i samej Islandii. Wielkie brawa dla fotografa. Zresztą, mając taki temat do zdjęć…

Sigur Rós - Heima Artbook
Przód pudełka
Sigur Rós - Heima Artbook
Bok
Sigur Rós - Heima Artbook
Pudełko i artbook (są takiej samej wielkości, więc w pudełku już nie ma nic innego)
Sigur Rós - Heima Artbook
Kieszonka na płytę z jednej strony…
Sigur Rós - Heima Artbook
…i z drugiej.
Sigur Rós - Heima Artbook
Prezentacja artbooka
Sigur Rós - Heima Artbook
Książeczka
Sigur Rós - Heima Artbook
Książeczka
Sigur Rós - Heima Artbook
Książeczka
Sigur Rós - Heima Artbook
Kilka poprzednich zdjęć podpisałem „książeczka”, a tak naprawdę chodziło o „Artbook”. Sorry, ale nie chce mi się tego już poprawiać 😛
Sigur Rós - Heima Artbook
Strona tytułowa
Sigur Rós - Heima Artbook
Tył jest już średnio fenomenalny.
Barcode / Kod kreskowy ? (był tylko na nalepce, której nie mam)
Wytwórnia XL Recordings
Nr. Katalogowy XL DVD 308
Wydawnictwo zawiera Box, 116-stronicowy artbook, 2 płyty DVD
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanie

Ayreon – 01011001 (2cd, slipcase, jewelcase) – 2008

Drugi Ayreon z rzędu – czemu nie? Od tej płyty zacząłem poznawać muzykę Lucassena – i jak widać zostałem na dłużej, więc jak najbardziej polecam. Wydanie w podwójnym jewelcase’ie w slipcase’ie. Książeczka posiada kosmiczne motywy – niezbyt spójne ze sobą, jak to już bywa u Arjena.

Ocena albumu: 3+

Ayreon - 01011001
Przód
Ayreon - 01011001
Slipcase i jewelcase

Ayreon - 01011001

Ayreon - 01011001
Środek
Ayreon - 01011001
Całość po otwarciu
Ayreon - 01011001
Książeczka
Ayreon - 01011001
Książeczka
Ayreon - 01011001
Książeczka
Ayreon - 01011001
Książeczka
Barcode / Kod kreskowy 693723796826
Wytwórnia InsideOut Music
Nr. Katalogowy IOMCD 288
Wydawnictwo zawiera Slipcase, Jewelcase, 28 stronicową książeczkę, 2 płyty
Ocena Ocena za wydanie