Archiwa tagu: Space Rock

Porcupine Tree – Signify (cd, jewelcase) – 1996

Ten wpis to raczej oznaka desperacji. Tak, ja wciąż żyję, trochę gorzej z samym blogiem, którego przyszłość jest niezwykle trudna dla mnie do określenia.

Z płytą „Signify” mieliśmy już do czynienia w innym wpisie, ale pokusiłem się na jego pierwsze wydanie, bez „remasteru”, gdyż w tamtej edycji było słychać przestery i inne czynności pogłaśniające.

Rzeczywiście, bezremasterowa opcja zyskała na pewno na długodystansowej słuchalności, przez co wybieram ją, gdy mam ochotę na przesłuchanie całego krążka. Ale ciężko mi powiedzieć, która edycja jest „lepsza”, bowiem obie nadają się do czegoś innego. Remaster sprawił, że utwory są jakby nieco bardziej przebojowe i po prostu mocniejsze (ach, to pogłośnienie), ale potrafią przy nim wysiąść uszy przy dłuższym posiedzeniu, lub przy nazbyt głębszym skupieniu. Wersja wydana w jewelcase’ie przez Delerium Records posiada więcej słyszalnych dźwięków, jest nieco bardziej pełna, ale nie potrafi porwać w ten sam sposób co jej przerobiona bliźniaczka. Niestety jest ona obecnie nie dostępna, a wątpię by wiele osób pokusiło się na jakieś aukcjobranie. Nawet w serwisach z zakrytym jednym okiem przepaską, królują remastery. A szkoda, bo jestem zdania, że obie wersje powinny znaleźć się w bibliotece każdego słuchacza.

Co do typografii: oryginalny napis na środku płyty i nazwa zespołu w pasku bocznym wygląda na pewno tysiąc razy bardziej klimatycznie niż zunifikowane „grawery” z nowych reedycji, które troszkę nastrzępiły psychodeliczny wystrój. Teksty piosenek są niepoprawnie porozwalane w dziwaczny sposób, i ma to swój urok, choć jest zapewne koszmarem typografa (czy jak się te typy od typografii nazywają). Stara wersja opakowania ma więc jakąś taką duszę, która w magiczny sposób łączy się z resztą.

Ocena albumu: 5

Porcupine Tree - Signify
Przód
Porcupine Tree - Signify
Bok
Porcupine Tree - Signify
Środek
Porcupine Tree - Signify
Książeczka
Porcupine Tree - Signify
Książeczka
Porcupine Tree - Signify
Książeczka
Porcupine Tree - Signify
Tył
Barcode / Kod kreskowy 5032966094521
Wytwórnia Delerium Records
Nr. Katalogowy DELEC CD045
Wydawnictwo zawiera Jewelcase, 12 stronicowa książeczka, płyta.
Ocena Ocena za wydanie
Reklamy

Star One – Victims of the Modern Age (2cd, digibook) – 2010

Nie da się ukryć, że z nowymi tworami Arjena Lucassena mam pewien problem. Pisanie muzyki w klimatach space’owych i prog-rockowych opanował on do perfekcji. Tylko że w tym wszystkim coraz częściej mam wrażenie powtarzalności. I nie chodzi tu już o specyficzny styl holendra, ale wśród jego wszystkich projektów niby koncept jest dość inny, ale porusza się on w dość ograniczonym polu. Niemniej jednak kupiłem „Victims of the Modern Age” jego już dość starego, jedno-płytowego projektu Star One, mając przy tym nadzieję na solidną porcję muzyki.

Oczywiście nie zawiodłem się – całość została bardzo starannie napisana, wyprodukowana, riffy są naprawdę fajne, zaproszeni goście-wokaliści wylewają siódme poty, power metal miesza się z progresywnie długimi utworami i solówkami na klawiszach… Ale ile razy już słyszeliśmy tego typu „dobre” płyty u Arjena? W zasadzie cały czas… Mam coraz większe wrażenie, że Arjen po prostu został rzemieślnikiem – zostając przy tym na bardzo wysokim poziomie. Ale to chyba nie jest do końca to, czego oczekuję. Szczególnie, że najdłuższy utwór (10 minutowy) strasznie się dłuży i nuży.

Płyta została uratowana przez dodatkową płytę, dołączaną do wersji limitowanej (którą posiadam). Między innymi fenomenalnymi „Closer to the Stars” i „As the Crows Dies”, które jakimś cudem zawierają o wiele więcej pasji niż podstawowy album… Po kupnie wracałem głównie do tych utworów.

Za to kwestia wydania jest o wiele prostsza: wszystko genialnie się komponuje! Po raz pierwszy widać, że książeczkę robiła osoba, która rzeczywiście zna się na rzeczy (czytaj: zna się na Photoshopie). Wyszło to naprawdę klimatycznie, szczególnie przypominając sobie arty dołączane do „Ayreonu” czy pierwszej płyty spod szyldu projektu. Kontynuacja współpracy z grafikiem od Guilt Machine to był bardzo dobry pomysł. A spięcie wszystkiego w digibook już tylko dopełniło dzieła.

Ocena albumu: 3

Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Prezentacja
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Bok
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Pierwsza płyta
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Książeczka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Książeczka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Książeczka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Rozkładówka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Książeczka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Książeczka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Druga płyta
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Tył
Barcode / Kod kreskowy 5052205044704
Wytwórnia InsideOut Records
Nr. Katalogowy 0504470
Wydawnictwo zawiera 32-stronicowy, gruby digibook z błyszczącym papierem oraz dwoma trayami po bokach, 2 płyty CD
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanie

Porcupine Tree – On the Sunday of Life… (cd, super jewelbox, reedycja 2007) – 1991

Pierwszy pełnoprawny album projektu muzycznego Stevena Wilsona – Porcupine Tree – ukazał się w 1991. Ale nie jest to album w najzwyklejszym tego słowa znaczeniu. Bardziej przypomina kompilację – na liście znalazło się 18 utworów pochodzących z trzech wydanych przez Wilsona EP-ek: Tarquin’s Seaweed Farm (1989), The Love, Death & Mussolini (1990), The Nostalgia Factory (1990). Wszystkie to dziś perełki kolekcjonerów. Tak więc miło, że postanowiono to wszystko zebrać i wypuścić na jednym krążku.

Niesamowite jest właściwie wszystko, co możemy znaleźć w „On the Sunday of Life…”. Pełna odniesień do Pink Floydów psychodelia z niezwykle trafnym, często humorystycznym, a innym razem mrocznym tekstem. Najróżniejsze eksperymenty muzyka sprawiają, że utwory niezwykle się od siebie różnią – są połączone tylko niszowym, nieco mistycznym klimacie. Właśnie dlatego album bardzo mi się spodobał – mimo tego, że niektóre kompozycje nie są do końca udane, ale to chyba można bez problemu zrozumieć – w końcu zostały napisane przez kogoś, kto miał jeszcze daleko do pełnoletności. Chociażby fenomenalny „Jupiter Island” to dzieło 14 letniego Wilsona. Oprócz tego „On the Sunday of Life…” zawiera potencjalne hity: „Nine Cats”, „Linton Samuel Dawson” czy w końcu grany do dziś na koncertach, 10 minutowy utwór „Radioactive Toy”, który zaprezentował, czego będziemy mogli się spodziewać po następnych albumach spod szyldu Porcupine Tree.

W swoich zbiorach posiadam chyba najnowszą reedycję – z 2007 roku w super jewelboxie. Okładka i książeczka idealnie odwzorowują klimat muzyki.

Ocena albumu: 4

Porcupine Tree - On the Sunday of Life...
Przód
Porcupine Tree - On the Sunday of Life...
Bok
Porcupine Tree - On the Sunday of Life...
Środek
Porcupine Tree - On the Sunday of Life...
Książeczka
Porcupine Tree - On the Sunday of Life...
Książeczka
Porcupine Tree - On the Sunday of Life...
Książeczka
Porcupine Tree - On the Sunday of Life...
Książeczka
Porcupine Tree - On the Sunday of Life...
Tył
Barcode / Kod kreskowy 802644712222
Wytwórnia Kscope Music
Nr. Katalogowy KSCOPE122M
Wydawnictwo zawiera Super Jewelbox, 16 stronicową książeczkę, płytę.
Ocena Ocena za wydanie

Porcupine Tree – Anesthetize Live in Tilburg (dvd+blu-ray, digibook) – 2010

„Anesthetize” to tytuł najdłuższego utworu (a tak naprawdę to trzech utworów złożonych w jeden) z „Fear of a Blank Planet„, to już powinno dać obraz, co będzie „daniem głównym” ostatniego koncertowego DVD/Blu-Ray Porcupine Tree z prawdziwego zdarzenia. Cały album wykonany w całości, ba, nawet większość okolicznościowej EPki znalazła się na setliście. Zabrakło z niej tylko tytułowego „Nil Recurring”, pewnie dlatego, że nie miał kto zastąpić gościnnie udzielającego się tam Roberta Frippa. Reszta utworów to większość raczej nowych dokonań z „Deadwinga” i „In Absentii”, ale znalazło się też kilka tego, co tygryski lubią najbardziej: staroci. Co ciekawe wszystkie z jednego albumu  – Signify. Oczywiście nie jest to powód do ubolewań, choć miło by usłyszeć coś jeszcze. Ale i tak chyba trzeba być wdzięcznym za to co jest.

Kwestie muzyczne? Cóż, koncert zagrany jest na jak najbardziej poprawnym poziomie. Najbardziej ambiwalentne uczucia wzbudził we mnie gitarzysta sesyjny – John Wesley. Jego głos sprawdza się genialnie jeśli chodzi o chórki czy nawet linijki, które śpiewa zamiast Wilsona. Trochę gorzej według mnie wypadają jego solówki – np. ta w „Anesthetize” jest ewidentnie schrzaniona (pewnie dlatego robił jakie dziwne miny). Zaś jaki Wilson jest – każdy wie. Stara się raczej nie odbiegać od tego, co mamy zaserwowane studyjnie. Choć gdy śpiewa na żywo jego wokal często nie daje rady – szczególnie wtedy gdy musi użyć „agresywnego” tonu. Wychodzi to często dość karykaturalnie. Gavin Harrison wymiata na perkusji – przynajmniej technicznie. Edwin na basie jak zwykle stoi z boku, nie pokazując się za bardzo kamerom, ale gra naprawdę dobrze. Za to Barberi jak zwykle maksymalnie skupiony przed swoimi syntezatorami. Więc jakby to wszystko podsumować – to wyjdzie nam dość standardowy koncert „nowego” Porcupine Tree. Wizualizacje z tej trasy nie przypadły mi jakoś szczególnie do gustu, nie budują one jakiegoś wybitnie magicznego klimatu. Za to dźwięk w 5.1. został rozpisany świetnie, nieco inaczej niż to bywa w przypadku zwykłych LP.

Mimo wszystko koncert niestety nie porwał mnie za bardzo. Może to po części wina tego, że nieco przesłuchał mi się „Fear of a Blank Planet”, ale przecież to nie wszystko co zespół miał do zaoferowania. Niestety, ale troszkę się zawiodłem, szczególnie na koncert wydany z takim „impetem” – 5000 sztuk specjalnej wersji artbook, box z winylami, limitowany digibook…

A co do digibooka – jest to wersja już niedostępna i wyprzedana. Twarda oprawa, wielkość opakowań na DVD robią wrażenie, ale niestety oprócz okładki znalazło się tylko 16 stron książeczki – a zdjęcia nie powalają.

Ocena albumu: 3

Porcupine Tree - Anesthetize
Prezentacja
Porcupine Tree - Anesthetize
Bok
Porcupine Tree - Anesthetize
Pierwsza płyta i tray
Porcupine Tree - Anesthetize
Książeczka
Porcupine Tree - Anesthetize
Książeczka
Porcupine Tree - Anesthetize
Książeczka
Porcupine Tree - Anesthetize
Druga płyta i tray
Porcupine Tree - Anesthetize
Tył
Barcode / Kod kreskowy 802644850672
Wytwórnia Kscope Music
Nr. Katalogowy Kscope506
Wydawnictwo zawiera 16-stronicowy, digibook wielkości DVD, dwoma trayami po bokach, płyty DVD i Blu-Ray
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanie

Porcupine Tree – The Sky Moves Sideways (2cd, digibook, reedycja 2007) – 1995

„The Sky Moves Sideways” to niezwykła płyta.

Wybaczcie, ale inaczej nie dało się zacząć pisać o trzecim albumie studyjnym Porcupine Tree, który od tego właśnie momentu przestaje być projektem muzycznym – a zostaje pełnoprawnym zespołem. Choć Steven Wilson napisał prawie cały materiał (nie licząc improwizowanego „Moonloop” autorstwa całej „drużyny”) to czuć tu sporą zmianę w stosunku do poprzednich nagrań.

Album początkowo miał być jednym, wielkim kawałkiem muzyki. Nie do końca wyszło, choć gdy połączymy dwie części utworu tytułowego wyjdzie około 35 minut. Ale w końcu rozmieszczenie utworów na płycie przypomina to z „Wish You Were Here” Pink Floydów. Muzycznie zaś niezwykle podoba mi się połączenie rocka progresywnego ze space rockiem… a nawet minimalizmem w stylu Steve’a Reicha w pierwszej części „The Sky (…)”. Poza tym chyba nie muszę tłumaczyć nikomu swojej miłości do bardzo długich kompozycji? A na pierwszym dysku znaleźć można jeszcze dwa pełnoprawne, bardzo udane utwory (ale już o normalnej długości: około pięciu minut), a także ambientową miniaturkę.

Ale to jeszcze nie wszystko! Jest to reedycja dwupłytowa, a na dodatkowy dysk wrzucono rzeczy równie ważne co „podstawowy” album! Mówię tu o singlu „Stars Die”, który jest kwintesencją space’owego okresu zespołu / projektu. Dodatkowo wspomniane już 16 minutowa improwizacja (genialna!), zwieńczona pięciominutowym, rozsadzającym umysł zakończeniem. A jako już bonus kompletny otrzymaliśmy 35 minutową wczesną wersję „The Sky Moves Sideways” z okresu, gdy jeszcze cały album miał się zamknąć w jednym utworze. Jest naprawdę bardzo, ale to bardzo bogato!

Digibook też daje radę – podoba mi się oprawa graficzna, w tym chyba najlepsze zdjęcie zespołu jakie kiedykolwiek zostało zrobione. Szkoda, że dostaliśmy tylko 8 stron i to na dość kiepskiej jakości papierze. No i digibook jest chiński, a już jeden z tej serii mi się rozpadł… Trzeba uważać.

Ocena albumu: 4+

Porcupine Tree - The Sky Moves Sideways Digibook
Prezentacja
Porcupine Tree - The Sky Moves Sideways Digibook
Bok
Porcupine Tree - The Sky Moves Sideways Digibook
Pierwszy tray i płyta
Porcupine Tree - The Sky Moves Sideways Digibook
Książeczka
Porcupine Tree - The Sky Moves Sideways Digibook
Książeczka
Porcupine Tree - The Sky Moves Sideways Digibook
Drugi tray i płyta
Porcupine Tree - The Sky Moves Sideways Digibook
Tył
Barcode / Kod kreskowy 802644812427
Wytwórnia Kscope Music
Nr. Katalogowy KSCOPE124
Wydawnictwo zawiera 8-stronicowy digibook z dwoma trayami i dwiema płytami.
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanie

Porcupine Tree – Signify (2 cd, digibook, reedycja 2009) – 1996

We invite you, wherever you are – whether you are at home or whatever – to kick your shoes off and put your feet up and lean back and get yourself a cup of coffee or something, and just relax and join us in enjoying some very quietened, romantic and relaxed music for a couple of hours.

Dojrzała, piękna, wielka… tego typu epitety można by mnożyć w nieskończoność. Dlatego dam sobie spokój. Psychodeliczne arcydzieło.

Wydane w grubym, trochę nierównym digibooku, niestety pogłośnione… Na drugim CD dorzucono sporo dem, niektóre są bardzo średnie, ale jest kilka perełek (np. „Sever Tommorow”).

Edycja 30.08.2012 – Niestety, okazało się, że chińszczyzna zobowiązuje – bez większej przyczyny odpadł kawałek traya, przez co jedna z  płyt się nie trzyma…

Edycja 12.12.2012 – Muszę cofnąć to co powiedziałem o demach z drugiej płyty. Są po prostu świetne, niemalże tak samo jak „główny” album.

Porcupine Tree - Signify Digibook
Prezentacja
Porcupine Tree - Signify Digibook
Przód
Porcupine Tree - Signify Digibook
Pierwszy tray
Porcupine Tree - Signify Digibook
Książeczka
Porcupine Tree - Signify Digibook
Książeczka
Porcupine Tree - Signify Digibook
Drugi tray
Porcupine Tree - Signify Digibook
Tył

You’ve just had a heavy session of electroshock therapy and you’re more relaxed than you have been in weeks. All those childhood traumas magically wiped away along with most of you personality.

Barcode / Kod kreskowy 802644813127
Wytwórnia Kscope Music
Nr. Katalogowy KSCOPE131
Wydawnictwo zawiera 8 stronicowy digibook, 2 płyty
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanie – solidny (choć chiński) digibook, uboga książeczka

Ayreon – The Human Equation (2cd, jewelcase, reedycja 2010) – 2004

Ayreon – jeden z projektów z Arjena Lucassena, znanego z progresywnego stylu muzycznego, który najczęściej łączy z motywami typu science-fiction. Album „The Human Equation” jest o tyle specyficzny, że każdy utwór to kolejny dzień historii – łącznie jest 20. Tak, tak, Arjen nie lubi wydawać krótkich porcji muzycznych, bardzo rzadko mieści się na jednej płycie.

Tak więc w najbardziej podstawowej edycji (aż dziwne, że taką właśnie mam, nie?) dostajemy jewelcase’a z 12 stronicową książeczką. Aż dziwne, że oprawa jest mało wiocho-kosmiczna, jak to często bywało w jego poprzednich dziełach. Tu jest całkiem miło.

Ayreon - The Human Equation
Przód
Ayreon - The Human Equation
Po otwarciu
Ayreon - The Human Equation
W całości otworzony jewelcase i dwie płyty
Ayreon - The Human Equation
Książeczka
Ayreon - The Human Equation
Książeczka
Ayreon - The Human Equation
Książeczka
Ayreon - The Human Equation
Książeczka
Ayreon - The Human Equation
Tył
Barcode / Kod kreskowy 5052205041925
Wytwórnia InsideOut Music / Century Media Records
Nr. Katalogowy IOMCD 168 / 0504192
Wydawnictwo zawiera Jewelcase, 24 stronicową książeczkę, 2 płyty
Ocena Ocena za wydanie