Archiwa tagu: Doom Metal

Anathema – The Silent Enigma (cd, digipak, reedycja 2003) – 1995

Album studyjny Anathemy nagrany po odejściu Darrena White’a tylko pogłębił pierwotny koncept zespołu. Mocne, doom metalowe, surowe gitary połączone z krzykiem (po raz pierwszy za mikrofonem stanął Vincent Cavanagh… i nie opuścił tego stanowiska do dziś), a wszystko jest spięte w całość pewną wrażliwością. Wrażliwość i mocny metal to może nie są zbyt fortunne synonimy, ale paradoksalnie na tym oparła się Anathema, przez co stworzyła swój własny sposób na rozumienie tego gatunku. A sam album „The Silent Enigma” jest chyba moim ulubionym kawałkiem doomowego metalu. Co prawda nie jest bez wad – niektóre części wydają się nieco wydłużone czy niedopracowane, ale klimat po prostu powala. Krzyki Vincenta zresztą też (choć z jakichś przyczyn na koncertach ich nie mógł powtórzyć…), a ballada „…Alone” to najlepszy utwór tego typu, jaki kiedykolwiek nagrała Anathema. Polecam na gorsze dni.

Mały digipak bez książeczki – nie brzmi to zbyt dumnie. Wybija się tylko tak naprawdę niezwykle klimatyczna okładka, która zresztą nie została przygotowana stricte do albumu. Jest to po prostu obraz – no ale trzeba przyznać, że ten kto dobierał dzieło miał gust! Jako, że jest mamy do czynienia z reedycją, to nie obyło się bez dodatków: utwór „The Silent Enigma” w wersji orkiestralnej (co prawda „Falling Deeper” to nie jest, ale dla fanów i tak niezła ciekawostka), a także niezwykle udane wykonanie „Sleepless” z 1996 roku, na wokalu z Vincentem.

Ocena albumu: 4

Anathema - The Silent Enigma
Prezentacja
Anathema - The Silent Enigma
Bok
Anathema - The Silent Enigma
Środek digipaka
Anathema - The Silent Enigma
Całe wydawnictwo
Anathema - The Silent Enigma
Tył
Barcode / Kod kreskowy 801056705228
Wytwórnia Peaceville Records
Nr. Katalogowy CDVILED 52
Wydawnictwo zawiera 3-płatowy digipak, płytę
Ocena Ocena za wydanie
Reklamy

Katatonia – Dance of December Souls + Jhva Elohim Meth… The Revival (cd, digipak, reedycja 2007) – 1993

Podczas najmroczniejszego okresu mojego życia (ciekawe dlaczego było to w wieku kilkunastu lat?) wybierałem płyty, które były naprawdę ciężkie i dogłębnie smutne. Poza wczesną Anathemą natknąłem się więc na Katatonię. Co prawda na nieco późniejsze krążki, ale pozwoliłem sobie sprawdzić również jeden z „klasyków”. Okazało się, że „Dance of December Souls” niezmiernie przypadło mi do gustu. Kompozycje były proste, przy użyciu niskobudżetowych metod (przy nagraniu brało udział tylko 4 muzyków, którzy wcale nie byli jeszcze mistrzami w swoich fachach) dały bardzo dobry, nieco undergroundowy efekt. Chociażby perkusja brzmi niekiedy jak automat perkusyjny, linie basu są bardzo proste i tak dalej… Ale pomysłów panowie mieli sporo (albo goryczy w sobie? A może to i to?), bo utwory wyszły im naprawdę długie (dwa razy ponad 13 minut!). Znalazła się również kompozycja… no cóż, ciężko ją nazwać „singlową” – ale na pewno coś w tym stylu – „Without God”. Ale tak naprawdę decydującym czynnikiem, który sprawił że wyjątkowo uwielbiłem sobie tą płytę – były growle Jonasa Renkse. Do dziś nie usłyszałem czegoś bardziej prawdziwego i przeszywającego na tym polu. A co ciekawe, dołączona do tej reedycji EP-ka, wcale nie zapowiadała takiej mocy jego głosu. Także ten bonusowy materiał jest do przesłuchania tylko i wyłącznie przez najwierniejszych fanów formacji.

Design został oparty o niewielką ilość materiałów, które pozostały po pierwszym wydaniu – okładka jest, jak to bywa z metalowymi: dość pretensjonalna, ale zrezygnowano w niej z pierwotnie różowego koloru, co według mnie było dobrym posunięciem i o dziwo nawet zaczęła być klimatyczna. W środku zdjęcia zespołu. Kurczę, kolejne zdziwienie, bo okazują się być całkiem udane! Zaś tyłu nie będę omawiał, wystarczy spojrzeć.

Z tego co wiem została wydana też inna reedycja – z nową okładką i nowym logiem zespołu. Ale po jej graficznej oprawie nie został ani cień klimatu „Dance of December Souls” – więc nie polecam.

Ocena albumu: 3+

Katatonia - Dance of December Souls + Jhva Elohim Meth... The Revival
Prezentacja
Katatonia - Dance of December Souls + Jhva Elohim Meth... The Revival
Bok
Katatonia - Dance of December Souls + Jhva Elohim Meth... The Revival
Po otwarciu…
Katatonia - Dance of December Souls + Jhva Elohim Meth... The Revival
Całe wydawnictwo od środka
Katatonia - Dance of December Souls + Jhva Elohim Meth... The Revival
Książeczka
Katatonia - Dance of December Souls + Jhva Elohim Meth... The Revival
Książeczka
Katatonia - Dance of December Souls + Jhva Elohim Meth... The Revival
Środek
Katatonia - Dance of December Souls + Jhva Elohim Meth... The Revival
Tył
Barcode / Kod kreskowy 801056717528
Wytwórnia Peaceville Records
Nr. Katalogowy CDVILED175
Wydawnictwo zawiera 3-płatowy digipak, 12-stronicową książeczkę, płytę
Ocena Ocena za wydanie

Candlemass – Epicus Doomicus Metallicus (2 cd, slipcase, super jewelbox, reedycja 2007) – 1986

Gdy zafascynowany byłem metalową Anathemą, postanowiłem zgłębić temat – a dokładniej ten podgatunek, jakim jest doom metal. Nic dziwnego, że trafiło na prekursorów, od których zresztą wzięła się nazwa stylu („Doomicus Metallicus”). Bardzo mnie zaskoczyło jak smutna, metalowa muzyka (często zahaczająca o tematy mistyczne) może być aż tak bardzo mącić w umyśle, by człowiek przez cały dzień później ją nucił. Nie bez znaczenia jest tu na pewno głos wokalisty, który w zależności od potrzeby potrafi wyciągnąć, zniżyć głos lub go w ciekawy sposób zmodulować. Same metalowe riffy są zadziwiająco dopieszczone, a mimo dość długich czasów trwania utworów, wszystko ze sobą gra.

W moje ręce trafiła reedycja z 2007. Nie potrzebnie kupiłem ją na promocji, gdyż otrzymałem pogiętą książeczkę (w zafoliowanym egzemplarzu, co jest dość dziwne), która zresztą jest wykonana z kiepskich materiałów. Na szczęście zawartość jest jak najbardziej w porządku. Kilka vintage’owych zdjęć, teksty, a także krótkie „spojrzenie po latach”. Naprawdę fajnie wyglądają płyty, które mimo nadruku, błyszczą się we wszystkie strony. Pudełko to zwykły super jewelbox dwupłytowy, a to wszystko zostało dodatkowo zapakowane w slipcase’a (na zdjęciu poniżej widzicie zarysowanie, które też było od nowości…) Dodatkowa płyta zawiera występ live, w którym panowie dają radę, szkoda tylko, że nie aż tak bardzo jak w studiu. W każdym bądź razie całkiem miły dodatek, a sama płyta wcale nie była droga (bodaj około 30-35 zł).

Ocena albumu: 4+

Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Slipcase
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Super jewelbox i slipcase
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Tył
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Środek i pierwsza płyta
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Druga płyta
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Książeczka
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Książeczka
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Książeczka
Candlemass - Epicus Doomicus Metallicus
Książeczka
Barcode / Kod kreskowy 80105672012
Wytwórnia Peacville Records
Nr. Katalogowy CDVILED201X
Wydawnictwo zawiera Super jewelbox w slipcase’ie, 16 stronicowa książeczka, 2 płyty CD
Ocena Ocena za wydanie

Katatonia – Viva Emptiness (cd, digipak) – 2004

„Viva Emptiness”. Z tą płytą mam pewien kłopot. Kupiłem ją ze względu na zafascynowanie Katatonią no i oczywiście klimatyczną okładkę (tak, tak, Travis Smith, tak, tak). Jednak co do samej zawartości płyty mam dość mieszane odczucia. Wydaje mi się dość nijaka, a na pewno nie tak wyrazista jak inne dzieła szwedzkich smutasów. Dość banalne teksty i mało rozbudowane kompozycje nie wypadły zbyt wybitnie. Być może to tylko moje, bardzo subiektywne odczucia, gdyż widziałem sporo recenzji pozytywnych. Ale jest to płyta Katatonii, do której wracam najrzadziej.

Posiadam wersję płyty w 2-płatowym digipaku. Może wielkością nie robi wrażenia, ale arty Travisa Smitha to klasa sama w sobie i choćby dla nich warto mieć tą płytę, szczególnie że była dość tania.

Katatonia - Viva Emptiness
Przód
Katatonia - Viva Emptiness
Tył
Katatonia - Viva Emptiness
Środek i płyta
Katatonia - Viva Emptiness
Książeczka
Katatonia - Viva Emptiness
Książeczka
Katatonia - Viva Emptiness
Książeczka
Katatonia - Viva Emptiness
Tył książeczki
Barcode / Kod kreskowy 801056710321
Wytwórnia Peaceville
Nr. Katalogowy CDVILED103
Wydawnictwo zawiera 2-płatowy digipak, 12 stronicową książeczkę, płytę CD
Ocena Ocena za wydanie

Anathema – Pentecost III + The Crestfallen EP (jewelcase, reedycja 2010) – 1992/1996

Dwie wczesno-doom-metalowe EPki Anathemy na jednym dysku w reedycji z 2010 roku. Ja osobiście lubię „pętekosta” o wiele bardziej niż LP „Serenades”. Growle Darrena White’a lepiej tu do mnie docierają, a kompozycje (Epickie „Kingdom” jest… epickie!) naprawdę dobrze zapowiadały przyszłość Anathemy, co się zresztą spełniło. Z „The Crestfallen” już jest trochę gorzej, ale jak dorzucili gratis to czemu miałbym odmówić?

O samym wydawnictwie mogę powiedzieć, że jest super-mega budżetowe. Widać, że jest to reedycja zrobiona jak najszybciej by wydoić kasę. Niestarannie zrobiona książeczka, która zresztą ma tylko 2 strony i ogólny kiepski design sprawiają złe wrażenie. Nawet mimo niezłej, „antycznej” okładki. Dodatkowo jewelcase przyszedł pocztą pęknięty…

Jako bonus do tego wpisu, chciałbym dorzucić wygląd mojego „studia” fotograficznego, bo już miałem prośbę o jego pokazanie 😉 Pełna profeska, jak to mówią.

Anathema - Pentecost III + The Crestfallen EP
Przód
Anathema - Pentecost III + The Crestfallen EP
Prezentacja
Anathema - Pentecost III + The Crestfallen EP
Środek
Anathema - Pentecost III + The Crestfallen EP
Książeczka
Barcode / Kod kreskowy 801056705129
Wytwórnia Peaceville
Nr. Katalogowy CDVILED51
Wydawnictwo zawiera Jewelcase, 2 stronicową książeczkę, płytę
Ocena Ocena za wydanie

Katatonia – Night is the New Day (cd, digibook) – 2009

Album Katatonii z 2009 roku to pojawienie się syntezatorów i elektronicznych efektów w muzyce ponurych szwedów. Zmienili przez to brzmienie (znów, bo parę razy się im zdarzyło) i najwyraźniej będą je kontynuowali na zapowiedzianym już „Dead End Kings”. Muzyka straciła na ostrości i mocnych riffach, zmieniając się w nieco bardziej przygaszone mroczne pejzaże. Choć oczywiście nie brakuje tu mocnych riffów, ale na pewno nie w takiej ilości jak choćby na „The Great Cold Distance”. Ogólnie płyta trzyma poziom i nadaje się znakomicie na jesienne wieczory.

Specjalne wydanie w digibooku (limitowane) wraz z dodatkowym utworem („Ashen” – notabene bardzo dobrym). Trochę wkurzyła mnie polityka wydawnicza Katatonii, gdyż niedługo po płycie „Night is the New Day”, w 2010 wydali EPkę z 2 nowymi utworami (więc w sumie to raczej singiel… mam go, więc wkrótce opiszę), a po niej reedycję „Night is the New Day”, który zawierał digibookowy „Ashen”, a także zawartość EPki…

Papier użyty w tym digibooku jest matowy i ma dość niewielką „czerń w czerni”, przez co artworki wyglądają dość dziwnie. Za oprawę odpowiedzialny jest Travis Smith, a wcale tego nie czuć…

Katatonia - Night is the New Day Digibook
Przód
Katatonia - Night is the New Day Digibook
Prezentacja
Katatonia - Night is the New Day Digibook
Książeczka
Katatonia - Night is the New Day Digibook
Książeczka
Katatonia - Night is the New Day Digibook
Książeczka
Katatonia - Night is the New Day Digibook
Tray i płyta
Katatonia - Night is the New Day Digibook
Tył
Barcode / Kod kreskowy 801056827227
Wytwórnia Peaceville
Nr. Katalogowy cdvilef271x
Wydawnictwo zawiera 20-stronicowy digibook, płytę CD
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanie
Digibook sprawia ogólnie dobre wrażenie. Choć papier sprawia, że artworki nie wyglądają nie do końca tak jakby mogły.

Daylight Dies – Lost to the Living (jewelcase) – 2008

Jeszcze zanim zacznę opisywać płytę, pewna rzecz organizacyjna: otóż, czasami bywało tak, że w jeden dzień opisałem 5 płyt, a przez kilka następnych już żadnej. Przez to było wrażenie, że „nic się nie dzieje” – teraz, żeby tego uniknąć będę publikował maksymalnie jeden post dziennie, a resztę ustawię w kalendarzu do automatycznego wystawienia w następnych dniach.

Teraz już chyba mogę przejść do opisywanej płyty. Daylight Dies jest zespołem grającym dość mroczny, trochę doomowaty melodic death metal. Supportowali m. in. Katatonię czy Candlemassa. Ja ich płytę kupiłem głównie ze względu na niską cenę (20 zł). Jednak byłem zaskoczony bardzo dobrym poziomem płyty. Growle wokalisty są bardzo mocne, „przeszywające”, czyli z gatunku takich, które lubię najbardziej; ostre riffy mogą przywodzić na myśl część dokonań Opeth. Do tego doomowe, smutne teksty i przygnębiający ogólny wydźwięk – zresztą to widać chociażby po tytule. Krążek jest bardzo równy – ciężko wybrać jakiegoś faworyta. Jest nawet bardzo miła ballada z czystymi wokalami, pełna klasa.

Wydanie w jewelcase’ie jest o tyle dziwne, że książeczka została wykonana z bardzo dziwnego materiału. Jest on matowy, a zarazem pod różnym kątem światła inaczej widać to co jest na nim nadrukowane. Bardzo ciekawy zabieg, i pasuje do płyty (bo w zasadzie użyto tylko czerni i odcieni szarości). Niestety ma to też swoją złą stronę – prawie każde dotknięcie tego papieru zostawia na nim odciski palców.

Daylight Dies - Lost to the Living
Przód
Daylight Dies - Lost to the Living
Prezentacja
Daylight Dies - Lost to the Living
Środek
Daylight Dies - Lost to the Living
Książeczka
Daylight Dies - Lost to the Living
Książeczka
Daylight Dies - Lost to the Living
Książeczka
Daylight Dies - Lost to the Living
Książeczka
Daylight Dies - Lost to the Living
Tył
Barcode / Kod kreskowy 80334123251
Wytwórnia Candlelight Records
Nr. Katalogowy CANDLE222CD
Wydawnictwo zawiera Jewelcase, 12 stronicową książeczkę, płytę
Ocena Ocena za wydanie
Co prawda ciekawie zaprojektowana książeczka, ale jest problem z jej przeglądaniem by nie zostawić odcisków; poza tym część poligrafii jest źle wycięta i kawałek wystaje