Archiwa tagu: 2010

Anathema – We’re Here Because We’re Here (cd+dvd, digibook) – 2010

We’re Here Because We’re Here. O tej płycie napisano już wiele. Szczególną uwagę ogólnie ujętych mediów muzycznych, oprócz tego, że jest to album studyjny po 7 latach przerwy od wydania poprzedniego, było mocno rozreklamowana obecność Stevena Wilsona jako osoby odpowiedzialnej za miks, oraz Ville Vallo’ego (krążą legendy, że jest ktoś, kto usłyszał jego głos, schowany gdzieś głęboko w chórkach). Dla mnie krążek stał się w jakiś sposób ważny z całkiem innych powodów. A to dlatego, że dopiero zaczynałem interesować się Anathemą („We’re…” był drugim albumem, którego posłuchałem), a o Stevenie Wilsonie nie wiedziałem jeszcze nic. Jeżeli się też nie mylę, było to jedno z pierwszych wydawnictw, które miałem w 5.1. oraz w naprawdę godnej oprawie graficznej.

Muzyka? Na pierwszy rzut ucha słychać tu wręcz przesadną pielęgnację dźwięku. Na szczęście Anathema odnalazła się na tyle dobrze w stylistyce post-rockowej, że bynajmniej nie jest to dzieło puste. Po naprawdę wielu przesłuchaniach albumu, dalej mogę (i czasem to robię) wrócić do niego bez bólu. Ba, nawet z odnowieniem różnych wspomnień związanych z piosenkami. Choć wydawałoby się, że to uczucia uśpione.

Bardzo podobało mi się w „We’re here…” różnorodność w klimacie poszczególnych utworów. Słuchając płyty można balansować na sinusoidzie pozytywów i wesołości oraz przygnębiającego smutku. Przy tym niemalże ciągle jest nastrojowo, w różnym tego słowa znaczeniu.

Jeśli chodzi o wspomnianą oprawę graficzną: za aparat złapał jeden z członków zespołu i wyszło mu to na tyle dobrze, że to co znaleźliśmy na poprzednich krążkach, designowanych przecież przez niezwykle znanego artystę – Travisa Smitha – blednie. Spójność, logiczny koncept i piękno pasujące do muzyki to trzy atrybuty stanowiące o sile wydawnictwa. Szczególnie w digibooku.

Ocena albumu: 4

Anathema - We're Here Because We're Here
Prezentacja (wraz z podpisem Danny’ego Cavanagha)
Anathema - We're Here Because We're Here
Bok
Anathema - We're Here Because We're Here
Pierwsza płyta
Anathema - We're Here Because We're Here
Książeczka
Anathema - We're Here Because We're Here
Książeczka
Anathema - We're Here Because We're Here
Książeczka
Anathema - We're Here Because We're Here
Książeczka
Anathema - We're Here Because We're Here
Tył
Barcode / Kod kreskowy 802644815428
Wytwórnia KSCOPE Music
Nr. Katalogowy Kscope154
Wydawnictwo zawiera 16-stronicowy Digibook z matowym papierem i trayami po bokach, 2 płyty: CD i DVD.
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanie
Reklamy

Star One – Victims of the Modern Age (2cd, digibook) – 2010

Nie da się ukryć, że z nowymi tworami Arjena Lucassena mam pewien problem. Pisanie muzyki w klimatach space’owych i prog-rockowych opanował on do perfekcji. Tylko że w tym wszystkim coraz częściej mam wrażenie powtarzalności. I nie chodzi tu już o specyficzny styl holendra, ale wśród jego wszystkich projektów niby koncept jest dość inny, ale porusza się on w dość ograniczonym polu. Niemniej jednak kupiłem „Victims of the Modern Age” jego już dość starego, jedno-płytowego projektu Star One, mając przy tym nadzieję na solidną porcję muzyki.

Oczywiście nie zawiodłem się – całość została bardzo starannie napisana, wyprodukowana, riffy są naprawdę fajne, zaproszeni goście-wokaliści wylewają siódme poty, power metal miesza się z progresywnie długimi utworami i solówkami na klawiszach… Ale ile razy już słyszeliśmy tego typu „dobre” płyty u Arjena? W zasadzie cały czas… Mam coraz większe wrażenie, że Arjen po prostu został rzemieślnikiem – zostając przy tym na bardzo wysokim poziomie. Ale to chyba nie jest do końca to, czego oczekuję. Szczególnie, że najdłuższy utwór (10 minutowy) strasznie się dłuży i nuży.

Płyta została uratowana przez dodatkową płytę, dołączaną do wersji limitowanej (którą posiadam). Między innymi fenomenalnymi „Closer to the Stars” i „As the Crows Dies”, które jakimś cudem zawierają o wiele więcej pasji niż podstawowy album… Po kupnie wracałem głównie do tych utworów.

Za to kwestia wydania jest o wiele prostsza: wszystko genialnie się komponuje! Po raz pierwszy widać, że książeczkę robiła osoba, która rzeczywiście zna się na rzeczy (czytaj: zna się na Photoshopie). Wyszło to naprawdę klimatycznie, szczególnie przypominając sobie arty dołączane do „Ayreonu” czy pierwszej płyty spod szyldu projektu. Kontynuacja współpracy z grafikiem od Guilt Machine to był bardzo dobry pomysł. A spięcie wszystkiego w digibook już tylko dopełniło dzieła.

Ocena albumu: 3

Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Prezentacja
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Bok
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Pierwsza płyta
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Książeczka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Książeczka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Książeczka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Rozkładówka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Książeczka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Książeczka
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Druga płyta
Star One - Victims of the Modern Age Digibook
Tył
Barcode / Kod kreskowy 5052205044704
Wytwórnia InsideOut Records
Nr. Katalogowy 0504470
Wydawnictwo zawiera 32-stronicowy, gruby digibook z błyszczącym papierem oraz dwoma trayami po bokach, 2 płyty CD
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanie

Porcupine Tree – Anesthetize Live in Tilburg (dvd+blu-ray, digibook) – 2010

„Anesthetize” to tytuł najdłuższego utworu (a tak naprawdę to trzech utworów złożonych w jeden) z „Fear of a Blank Planet„, to już powinno dać obraz, co będzie „daniem głównym” ostatniego koncertowego DVD/Blu-Ray Porcupine Tree z prawdziwego zdarzenia. Cały album wykonany w całości, ba, nawet większość okolicznościowej EPki znalazła się na setliście. Zabrakło z niej tylko tytułowego „Nil Recurring”, pewnie dlatego, że nie miał kto zastąpić gościnnie udzielającego się tam Roberta Frippa. Reszta utworów to większość raczej nowych dokonań z „Deadwinga” i „In Absentii”, ale znalazło się też kilka tego, co tygryski lubią najbardziej: staroci. Co ciekawe wszystkie z jednego albumu  – Signify. Oczywiście nie jest to powód do ubolewań, choć miło by usłyszeć coś jeszcze. Ale i tak chyba trzeba być wdzięcznym za to co jest.

Kwestie muzyczne? Cóż, koncert zagrany jest na jak najbardziej poprawnym poziomie. Najbardziej ambiwalentne uczucia wzbudził we mnie gitarzysta sesyjny – John Wesley. Jego głos sprawdza się genialnie jeśli chodzi o chórki czy nawet linijki, które śpiewa zamiast Wilsona. Trochę gorzej według mnie wypadają jego solówki – np. ta w „Anesthetize” jest ewidentnie schrzaniona (pewnie dlatego robił jakie dziwne miny). Zaś jaki Wilson jest – każdy wie. Stara się raczej nie odbiegać od tego, co mamy zaserwowane studyjnie. Choć gdy śpiewa na żywo jego wokal często nie daje rady – szczególnie wtedy gdy musi użyć „agresywnego” tonu. Wychodzi to często dość karykaturalnie. Gavin Harrison wymiata na perkusji – przynajmniej technicznie. Edwin na basie jak zwykle stoi z boku, nie pokazując się za bardzo kamerom, ale gra naprawdę dobrze. Za to Barberi jak zwykle maksymalnie skupiony przed swoimi syntezatorami. Więc jakby to wszystko podsumować – to wyjdzie nam dość standardowy koncert „nowego” Porcupine Tree. Wizualizacje z tej trasy nie przypadły mi jakoś szczególnie do gustu, nie budują one jakiegoś wybitnie magicznego klimatu. Za to dźwięk w 5.1. został rozpisany świetnie, nieco inaczej niż to bywa w przypadku zwykłych LP.

Mimo wszystko koncert niestety nie porwał mnie za bardzo. Może to po części wina tego, że nieco przesłuchał mi się „Fear of a Blank Planet”, ale przecież to nie wszystko co zespół miał do zaoferowania. Niestety, ale troszkę się zawiodłem, szczególnie na koncert wydany z takim „impetem” – 5000 sztuk specjalnej wersji artbook, box z winylami, limitowany digibook…

A co do digibooka – jest to wersja już niedostępna i wyprzedana. Twarda oprawa, wielkość opakowań na DVD robią wrażenie, ale niestety oprócz okładki znalazło się tylko 16 stron książeczki – a zdjęcia nie powalają.

Ocena albumu: 3

Porcupine Tree - Anesthetize
Prezentacja
Porcupine Tree - Anesthetize
Bok
Porcupine Tree - Anesthetize
Pierwsza płyta i tray
Porcupine Tree - Anesthetize
Książeczka
Porcupine Tree - Anesthetize
Książeczka
Porcupine Tree - Anesthetize
Książeczka
Porcupine Tree - Anesthetize
Druga płyta i tray
Porcupine Tree - Anesthetize
Tył
Barcode / Kod kreskowy 802644850672
Wytwórnia Kscope Music
Nr. Katalogowy Kscope506
Wydawnictwo zawiera 16-stronicowy, digibook wielkości DVD, dwoma trayami po bokach, płyty DVD i Blu-Ray
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanie

Crippled Black Phoenix – I, Vigilante (cd, digipak) – 2010

Dziś mam niezbyt romantyczną historię – zespołu (czy jak się później dowiedziałem – supergrupy) Crippled Black Phoenix zacząłem słuchać, gdy pewien znajomy podesłał mi link do utworu „Troublemaker” na Youtube. Od razu wiedziałem, że muszę mieć tą płytę! Taki brudny, post-rockowo-progresywny charakter sprawiły, że przypadła mi do gustu na tyle, by słuchać ją całymi dniami. Pomagało w tym też to, że niektóre motywy muzyczne tak bardzo odciskają się w głowie, że nuci się je cały czas! Zaś nie przeszkodziło mi w odbiorze płyty to o czym traktuje – z początku nie zagłębiałem się w ogóle w warstwę liryczną, a okładka nic nie zdradzała. Album dość ciężko było kupić za sensowne pieniądze, więc do książeczki nie miałem dostępu. Z lekkim szokiem przyjąłem wojenną tematykę utworów. Ale na szczęście nie zraziła mnie i krążek nadal wielbię i polecam. Kupiłem nawet inne twory zespołu, ale już żaden z nich nie powtórzył we mnie tych samych odczuć co „I, Vigilante”.

Nie dość że album był ciężko dostępny, drogi (widziałem oferty sprzedaży po 70 zł!) to został wydany w malutkim, dwupłatowym digipaku wraz z malutką książeczką. Wygląda więc raczej jak singiel a nie pełnoprawny album. A szkoda!

Ocena albumu: 4

Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Prezentacja
Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Bok
Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Środek
Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Książeczka
Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Książeczka
Crippled Black Phoenix - I, Vigilante
Tył
Barcode / Kod kreskowy 5024545600520
Wytwórnia INVADA RECORDS
Nr. Katalogowy INV95
Wydawnictwo zawiera 2-płatowy digipak, 8 stronicową książeczkę, płytę
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanie

Katatonia – The Longest Year (cd, ep, super jewelbox) – 2010

Byłem dość sporym fanem Katatonii w czasie wydania przez nich „Night is the New Day”. Gdy zapowiedzieli „epkę” postanowiłem się w nią zaopatrzyć. Niestety, jak się okazało, „The Longest Year” to tak naprawdę bardziej singiel, sprzedawany w cenie „epki”. Na płycie dostajemy tak naprawdę jednego b-side’a – „Sold Heart”. Jest to wlokący się, smutny i nie-metalowy utwór, będący efektem współpracy z Frankiem Defaultem – osobą odpowiedzialną za klawisze w „Night is the New Day”. Oprócz tego dołączono dwa remiksy, stworzone przez wspomnianego pana. „Day and then the Shade” wyszedł naprawdę ciekawie, kompletnie odwracając gatunek, który gra Katatonia. Za to drugi – „Idle Blood” – to zwykła remiksowa średniawka. Żeby tracklista nie wyglądała zbyt ubogo, dołączono jeszcze dwa średnie teledyski. Nie mogę więc powiedzieć, że jest tragicznie, ale za coś zapowiadanego jako mini-album można było oczekiwać o wiele więcej. Poza tym nie tak długo po wydaniu „The Longest Year” wszystkie dodatkowe utwory z niej trafiły do reedycji „Night is the New Day”. Poczułem się trochę oszukany.

Design jest kontynuacją konceptu Travisa Smitha z „Night is the New Day” (a może to też są „odrzuty”?). Prezentuje się skromnie, bo nie ma tego za wiele.

Ocena albumu: 1+

Katatonia - The Longest Year
Przód
Katatonia - The Longest Year
Środek
Katatonia - The Longest Year
Książeczka
Katatonia - The Longest Year
Książeczka
Katatonia - The Longest Year
Książeczka
Katatonia - The Longest Year
Tył
Barcode / Kod kreskowy 80105672822
Wytwórnia Peaceville
Nr. Katalogowy CDVILES282
Wydawnictwo zawiera Super jewelbox, 8-stronicową książeczkę, płytę.
Ocena

Ocena za wydanie

Steven Wilson – Insurgentes (2 dvd, digibook) – 2010

Album „Insrugentes” w pewien sposób dopełnia to wydawnictwo – ale jest ono przeznaczone tylko dla najwierniejszych fanów. Speciajlnie też dla tych najwytrwalszych w dość niskiej cenie (na koncertach za 50 zł, poza za około 60 zł) sprzedawany jest digibook wielkości opakowań płyt na DVD, a w nim aż 68 stron! I to w dodatku na wysoko jakościowym papierze kredowym – za tą cenę należą się brawa.

Ale co znajdziemy na dwóch dołączonych płytach? Otóż osoby, które osobą Wilsona nie są zainteresowane zanudzą się na śmierć. Głównym daniem jest film dokumentalny o Stevenie Wilsonie i jego poglądach. Reżyserowany przez Lasse Hoilego, więc jeżeli ktoś lubi styl tego pana – obejrzy z przyjemnością. W przeciwnym razie – odwrotnie. Dodatkowo na dysku pierwszym znajduje się także teledysk do utworu „Harmony Korine” w jakości obrazu DVD i dźwięku DTS 5.1.

Na DVD 2 zaś zostały poukrywane różne ciekawe rzeczy. Na przykład bardzo kameralny koncert Bass Communion wraz z Pigiem (w 5.1.). Są także dodatkowe sceny z filmu, a także kilka piosenek (w tym demo i remiks).
Wydawnictwo to dla fanów Wilsona jest niemałą gratką, a cała reszta może sobie spokojnie je odpuścić.

Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Przód
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Digibook i slipcase na niego
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Prezentacja
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Pierwsza kopertka na płytę i pierwsza strona książeczki
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Książeczka
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Książeczka
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Książeczka
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Książeczka
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Książeczka
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Książeczka
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Jedna z „przemów” Wilsona
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Ostatnia strona książeczki i druga kopertka na płytę
Steven Wilson - Insurgentes Film Digibook
Tył

Barcode / Kod kreskowy 802644850870
Wytwórnia Kscope Music
Nr. Katalogowy KSCOPE508
Wydawnictwo zawiera 68 (!) stronicowy digibook wielkości opakowań na płyty DVD, slipcase na niego, 2 płyty DVD
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanieOcena za wydanie
Piękny, duży digibook – jedna z najlepiej wydanych rzeczy jakie mam w swojej kolekcji.

Lunatic Soul – Lunatic Soul II (digipak) – 2010

Druga część Lunatic Soul jakoś szczególnie nie zaskakiwała – co prawda pewna zmiana stylistyczna zaszła (zmiana z czerni na biel), ale dalej mamy do czynienia z (uwaga – moje autorskie określenie) ambientem progresywnym i kontynuacją zaczętego na poprzednim albumie konceptu. Bardzo dobrze słucha się obu „Lunaticów” pod rząd, doskonale siebie uzupełniają. Kompozycje z „białego albumu” są trochę bardziej rozbudowane. Z jednej strony to dobrze, jednak widać, że na ten album składa się mniejsza ilość pomysłów, tylko nieco bardziej rozbudowanych.

Album więc mogę polecić wszystkim, którzy odnajdują się w podobnej stylistyce (na początek na pewno polecam „czarny” album). Mi „Lunatic Soule” tak zasmakowały, że bardzo oczekuję następnego, pełnego wydawnictwa (po nieco rozczarowujących „Impressionsach”).

Płyta została wydana przez Mystic w Polsce i przez KScope w Anglii, ja posiadam tą pierwszą wersję. Digipak jest całkiem ładny, książeczka zrobiona dość prosto, jednak klimatycznie i z pewnością lepiej niż na „czarnym” albumie.

Lunatic Soul - Lunatic Soul II
Przód
Lunatic Soul - Lunatic Soul II
Tył
Lunatic Soul - Lunatic Soul II
Środek
Lunatic Soul - Lunatic Soul II
Wydawnictwo w pełnej krasie
Lunatic Soul - Lunatic Soul II
Książeczka (pierwsza i ostatnia strona)
Lunatic Soul - Lunatic Soul II
Książeczka
Lunatic Soul - Lunatic Soul II
Książeczka
Lunatic Soul - Lunatic Soul II
Książeczka
Lunatic Soul - Lunatic Soul II
Książeczka
Barcode / Kod kreskowy 5903427874108
Wytwórnia Mystic Production
Nr. Katalogowy MYSTCD 139
Wydawnictwo zawiera 3 – panelowy Digipak, 20 stronicową książeczkę, płytę
Ocena Ocena za wydanieOcena za wydanie